Zrobiło się już tak paskudnie zimno, ciemno i wietrzyście, że nagle przypomniała mi się tradycyjna Islandzka zapiekanka, która potrafi idealnie pocieszyć zamarzniętą duszę. Najczęściej pojawia się pod nazwą plokkfiskur, ale mi przedstawiła się pod nazwą plokkari, zaserwowana przez bardzo przyjemny bar Fish and Chips w Reykjaviku. To jedno z tych niewyszukanych domowych dań, które wykorzystują resztki jedzenia z poprzedniego dnia, a w tym wypadku, resztę ryby. Brutalnie proste i zupełnie pyszne. Idealny ratunek na lodowate, zimowe dni.
1 kg filetów dorsza lub halibuta, bez skóry
(do gotowania dorsza: 3 liście laurowe, 2 ziela angielskie, łyżka ziaren czarnego pieprzu, pół łyżeczki suszonego tymianku, łyżeczka suszonego estragonu, sól)
0.7 kg ziemniaków
2 cebule
70 g masła
70 g mąki
0.75 l mleka (lub więcej)
pęczek szczypiorku
sól
pieprz
szczypta gałki muszkatałowej
ewentualnie łagodny żółty ser do zapiekania
Ziemniaki należy obrać, ugotować w osolonej wodzie i pokroić na plastry.
Dorsza delikatnie wkładamy do garnka z gotującą się wodą i przyprawami. Delikatnie gotujemy kilka minut, aż się całkiem zetnie. Ostrożnie wyciągamy, odsączamy na sicie, wyciągamy pozostałe ości, rozgniatamy widelcem na płatki i przekładamy do miski.
Osobno przygotowujemy beszamel: najpierw posiekane cebule należy zeszklić na maśle, następnie dodajemy do tego mąkę i podsmażamy chwilę (aż poczujemy miły zapach podsmażanej mąki), następnie zdejmujemy z ognia i partiami dodajemy mleko bardzo intensywnie mieszając. Wstawiamy na chwilę z powrotem na palnik i mieszamy, aż masa zgęstnieje (jeśli jest za gęsta można jeszcze dodać trochę mleka). Sos doprawiamy solą, odrobiną gałki i możemy dodać też świeżo mielony czarny pieprz.
Wkładamy do niego rozdrobnioną rybę i dokładnie mieszamy, aż ryba zacznie się jeszcze bardziej rozpadać. Teraz dodajemy do tego ziemniaki i posiekany szczypiorek, po czym całość przekładamy do wysmarowanego masłem żaroodpornego naczynia. Pieczemy na 250 stopniach jakieś 15-20 minut, aż zapiekanka zacznie pykać. Pod koniec można na wierzchu ułożyć plasterki sera, i poczekać, aż się ładnie zarumieni. Islandczycy podają plokkari z kawałkami pumpernikla, ale jak dla mnie dodatkowy chleb nie jest tu już konieczny.