Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dodatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dodatki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 września 2014

Korzenny syrop z dyni (do pumpkin spice latte)






Syrop z dyni i przypraw piernikowych swoją sławę zyskał dzięki marketingowemu przebojowi Starbucks, czyli pumpkin spice latte. Dyniowa latte jest pyszna, ale ja go chyba wolę do dyniowych racuszków śniadaniowych. Można go połączyć z mlekiem skondensowanym i w takiej kremowej wersji polewać nim naleśniki, dodawać do owsianki, do herbaty chai. Albo oczywiście opijać się całą jesień pumpkin spice latte do woli.

300 ml wody
150 g brązowego cukru
100 g puree z pieczonej dyni
4 laski cynamonu
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 łyżeczka startej gałki muszkatałowej
1 łyżeczka goździków
1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu
1 łyżeczka esencji waniliowej

Najpierw podgrzewamy wodę z cukrem w garnku, dodajemy przyprawy (oprócz esencji waniliowej) i gotujemy na malutkim ogniu przez jakieś 5 minut. Odstawiamy na chwilę, dodajemy przecier z dyni, dokładnie mieszamy i zagotowujemy. Zestawiamy z ognia i odczekujemy jakieś 10 minut. Przecedzamy przez drobne sitko i przelewamy do słoika. Jeżeli chcemy, żeby syrop był bardziej klarowny to możemy go przecedzić przez gazę. Na koniec, kiedy syrop się już trochę ostudzi dodajemy esencję waniliową. Syrop jest gotowy i można go trzymać w lodówce w szczelnym naczyniu. Można go teraz połączyć z mlekiem skondensowanym żeby otrzymać kremowy, aromatyczny sos do polewania naleśników.

piątek, 16 maja 2014

Wiosenne pesto pietruszkowe




Aromatyczne pesto ze świeżym aromatem cytrynowym jest idealne do makaronu na lekki wiosenny albo letni obiad. Pasuje też dobrze do świeżego białego pieczywa albo do doprawiania śródziemnomorskich przekąsek (np, muszli, krewetek koktajlowych, zielonych oliwek, bruschetty, kulek z mozarelli, itp)

Składniki:


mały pęczek pietruszki, bez łodyżek
skórka starta z jednej cytryny
sok z połowy cytryny
100 ml oliwy z oliwek (najlepiej z pierwszego tłoczenia)
30 g startego parmezanu
duża garść orzeszków piniowych
ząbek czosnku, wyciśnięty
sól

Wszystko razem miksujemy (ale nie na gładko, pesto powinno być lekko grudkowate) i na końcu doprawiamy solą do smaku. Proporcje można zmieniać- na przykład dać więcej sera, albo czosnku, albo soku z cytryny- jak kto woli. Jako danie z makaronem będzie jeszcze lepsze z dodatkiem wmieszanych zielonych warzyw- groszku cukrowego, zielonych szparagów, chrupiących zielonych fasolek, bobu (obranego), groszku, chrupiących brokułów lub wstążek z cukinii.

czwartek, 15 maja 2014

Pasztet z czerwonej soczewicy




Cały czas staram się znajdywać roślinne zamienniki mięsa, a zwłaszcza wędlin. W ramach eksperymentów wyszedł mi całkiem udany pasztet soczewicowo-warzywny. Miękki, dość kremowy (daje się rozsmarować) no i bardzo zdrowy. Polecam.

Do gotowania razem:

500 g czerwonej soczewicy
100 g kaszy jaglanej
1 litr wody (albo trochę więcej, jak masa będzie za gęsta)
150 g selera
2 cebule
4 ząbki czosnku
1 marchewka
1 łyżka mielonego lnu
3 liście laurowe
malutka gałązka rozmarynu
1 -2 gałązki tymianku
20 ziarenek pieprzu
oliwa do podsmażania

Potem dodać do zmiksowanej masy:

2 jajka, roztrzepane
4 łyżki sosu sojowego
1 łyżeczka lubczyku
sól

opcjonalnie można też dodać:

1/4 łyżeczki kuminu
1/4 łyżeczki zmielonego kminku
1/4 łyżeczki nasion selera
1 łyżeczka wędzonej papryki
1 łyżeczka kurkumy

Cebulę i czosnek należy podsmażyć. Można też dla wzbogacenia smaku podsmażyć pokrojony na kawałki seler i marchew. Wszystkie składniki razem ugotować (soczewicę, kaszę, warzywa i przyprawy). Nie należy solić, bo soczewica będzie twarda. Po ugotowaniu należy wyłowić liście laurowe i rozmaryn. Po ostudzeniu składników miksujemy je i doprawiamy solą, sosem sojowym i wybranymi przyprawami. Dodajemy jajka i przelewamy masę do foremek. I tu jest mały problem, bo moje proporcje są na półtorej klasycznej keksówki- więc proponuję jedną zwykłą i jedną małą, albo zapełnić obie gdzieś do połowy. Piekłam pasztet w 180 stopniach jakieś 40 minut. Po upieczeniu i wystudzeniu można go pokroić na porcje i część zamrozić na później.

sobota, 10 maja 2014

Foccacia z rozmarynem



Boska foccacia na każdą okazję- śniadanie, lunch, kolację jako składnik obiadu albo po prostu z lampką białego wina gdzieś najlepiej na trawie. Pasuje do wszystkich grilowanych, duszonych i surowych warzyw. I do sera, i do oliwy, i do masła. Wersja podstawowa dla mnie zawiera tylko rozmaryn, i taka jest chyba moja ulubiona.


Składniki na dwa chlebki:


500 g mąki typu 00
300 ml wody
2 czubate łyżeczki soli
paczuszka suszonych drożdży (7g)
łyżeczka cukru
oliwa z oliwek
kilka gałązek rozmarynu

Mimo, że nie trzeba ja i tak te suszone drożdże rozpuszczam w 50 ml ciepłej wody z cukrem i daję im chwilę, żeby wystartowały. Następnie mieszam mąkę, sól, wodę drożdże i trzy łyki oliwy razem i energicznie wyrabiam ciasto przez jakieś 15 minut. Po wyrobieniu powinno być gładkie i sprężyste. Odstawiam je do wyrośnięcia na godzinę w ciepłe miejsce.

Jak wyrośnie, to dzielimy je na pół i z każdej połowy formujemy dłońmi nieregularny placek. Specjalnie możemy je nierówno rozciągać i wgniatać palcami dziurki, żeby miały bardziej nieregularną strukturę. Smarujemy placki oliwą, posypujemy je posiekanym rozmarynem (po łyżeczce na placek) i składamy na pół. Smarujemy górę znowu oliwą i posypujemy znowu rozmarynem i składamy jeszcze raz. Tak poskładane ciasto lekko rozciągamy palcami, żeby powstał dość płaski (3 cm grubości) prostokątny chlebek. Odkładamy na godzinę w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Procedurę możemy powtórzyć, ale będzie to wtedy bardzo oliwkowa foccacia. Możemy też od razu dać więcej oliwy za pierwszym razem i będziemy mieć wtedy takie widoczne oliwkowe warstwy po przekrojeniu. Ja zazwyczaj nie mam tyle czasu i po tym, jak moja foccacia drugi raz trochę wyrośnie rozciągam ją znowu, palcami robię głębokie wgłębienia, czasami coś w nie wkładam (chorizo, oliwki, suszone pomidory, połówki pomidorów koktajlowych), lekko smaruję oliwą po wierzchu i wstawiam do rozgrzanego  na 250 stopni pieca. Piekę je przez jakieś 20 minut, pół godziny- aż jest ładnie zazłocona na wierzchu. Jeżeli zamierzamy ją zjeść od razu (jest wtedy najlepsza) to można ją bardziej wypiec, żeby miała mocno złotą, chrupiącą skórkę. Jeśli zamierzamy ją raczej jeść następnego dnia, albo zamrozić, wtedy bym ją piekła trochę krócej, żeby była wilgotniejsza i żeby można ją było odpiec na złoto bez zbytniego wysuszania.


Piknik majowy

Gratin ze szpinakiem




Nieskomplikowana zapiekanka ze szpinakiem- może występować solo (z sałatką na boku) albo być dodatkiem do czegoś grilowanego (np. łososia). Dobrze się odgrzewa lub odpieka następnego dnia, dlatego można od razu zrobić większą porcję.


Składniki:


1 kg ziemniaków o niskiej zawartości skrobii, ugotowanych
650 g umytych liści szpinaku (można dać więcej, nawet kilogram)
100- 150 g tartego gruyere (albo innego pikantnego sera)
masło do nasmarowania formy

sos beszamelowy:

50 g masła
50 g mąki
500 ml mleka
sól
starta gałka muszkatałowa
świeżo zmielony pieprz

Piekarnik nagrzewam do 175 stopni. Przygotowuję sos beszamelowy podsmażając mąkę na maśle i jak się już zarumieni wlewam mleko bardzo szybko mieszając (żeby się nie zrobiły kluski). Doprawiam go solą, startą gałką i pieprzem. Szpinak krótko gotuję w kilku łyżkach wody pod przykryciem (w wielkim garnku albo partiami), aż całkiem zmięknie i go odcedzam na sitku. Naczynie do zapiekania smaruję masłem. Na spód kładę pierwszą warstwę cienko pokrojonych, ugotowanych ziemniaków, na to warstwę odciśniętego szpinaku, na to sos beszamelowy i posypuję serem. Na górę idzie potem  kolejna warstwa: ziemniaki, szpinak, sos i ser. Ostatnia warstwa składa się z ziemniaków, i na to sos wymieszany z resztą sera. Zapiekamy ją jakieś 40 minut na środkowej półce piekarnika- aż się góra się ładnie przypiecze.