piątek, 18 października 2013

Sałatka z kozim serem, bekonem i gruszkami





Cudowna sałatka na domowy lunch albo lekką kolację z lampką białego wina.


Składniki na jedną osobę:

50 g świeżego, miękkiego koziego serka
3 cieniutkie plastry wędzonego bekonu
1/4 gruszki, pociętej w bardzo cienkie plasterki
gałązka czerwonych porzeczek (albo czubata łyżka ziaren granatu)
kromka chleba żytniego na zakwasie (ja użyłam słodkiego, razowego chleba na miodzie z suszonymi śliwkami- przepis wkrótce), pokrojonego w kostkę
dwie duże garści mieszanych liści sałatowych: np. rukola, sałata dębowa, młoda botwina, szpinak itp

sos (starczy na trzy osoby):

3 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżka octu balsamicznego
pół łyżeczki crema di balsamico
pół łyżeczki francuskiej musztardy z całymi ziarenkami
szczypta soli
listki z dwóch gałązek tymianku


Grzanki robimy najpierw: kroimy chleb w kostkę, podsmażamy na łyżce oliwy na niskim ogniu przez jakieś 15 minut, aż się podsuszą. Akurat miałam w domu razowy chleb z suszonymi owocami, ale oczywiście można go zstąpić innym chlebem (najlepiej na zakwasie, żeby miał bardziej intensywny smak). Plastry bekonu podsmażamy na suchej patelni. Sałatę układamy na talerze, na nią układamy przypieczony bekon, kawałki serka koziego (po prostu podzieliłam mój krążek na ćwiartki), plasterki gruszki i posypujemy porzeczkami (albo granatem). Lekko skrapiamy sosem balsamicznym i możemy podać z lampką białego wina (np. nowozelandzkim Sauvignon Blanc).

czwartek, 17 października 2013

Najprostsze kruche rogaliki z jabłkami






Zachcianka matką wynalazku (a w tym przypadku, wygrzebania starego przepisu z odmętów pamięci). Typowo desperacka sytuacja: pora była nieprzyzwoicie późna i miałam wielką ochotę na coś słodkiego. Przekopałam cały dom, i , zgodnie z moimi obawami, wszystko co znalazłam było zdrowe i wytrawne. Rzuciłam więc kompletnie nieuczciwą obietnicę, że zrobię coś w pięć minut i zamknęłam się w kuchni z koszykiem szarych renet. Te rogaliki (chociaż nazwa jest dość dowolna, bo kształt mają, delikatnie mówiąc, nieregularny) kiedyś często robiła moja mama, a że u nas w domu się nie jadło słodyczy, to pojawienie się rogalików miało rangę równą Wigilii. I jakoś nabrały one tak kultowego statusu, że dopiero teraz wpadło mi do głowy, że sama sobie je mogę zrobić. Co więcej, okazuje się, że to nie była tylko deprywacja, ale te rogaliki są po prostu obłędne.

Składniki:

3 kwaśne, winne jabłka do pieczenia (np. szare renety)
300 g mąki
250 g masła
100 g cukru
1 paczka cukru waniliowego
szczypta soli
jajko
cynamon

Mąkę mieszam z solą i dodaję zimne masło, które siekam nożem, aż powstaną drobne kuleczki obtoczone mąką. Wsypuję cukier, jajko wbijam w środek i dalej siekam, żeby jajko trochę się połączyło z resztą składników. Następnie zagniatam szybko ciasto w rękach (aż będzie jednolite), zawijam w folię i wsadzam do lodówki. Obieram jabłka i kroję każde na osiem części, wycinam gniazda nasienne, posypuję jabłka lekko cynamonem. Ciasto wyjmuję z lodówki, kładę na obsypany mąką stół, i rozwałkowuję (wałek obficie opruszony mąką, góra ciasta trochę też) na placek grubości pół centymetra. Kroję go w duże kwadraty i każdy taki kwadrat kładę cząstkę jabłka. Obklejam ją ciastem (nie musi być perfekcyjnie) i posypuję po wierzchu grubym cukrem. Piekę na 180 stopniach jakieś 30-40 minut- aż rogaliki się zazłocą.

Gęsty krem z cukinii zapiekany z grzankami i gruyere



Muszę przyznać, że sama myśl o zupie z cukinii mnie zawsze odstraszała. Cukinia jest wodnista i delikatna w smaku, więc była dla mnie ostatnim kandydatem na zupę. Ale nadeszła chwila, kiedy w domu nie było do jedzenia nic, poza cukiniami. Normalnie nigdy bym nie opublikowała takiego resztkowego przepisu, ale ta zupa nas powaliła na kolana, cały garnek został natychmiast pochłonięty, grzanki schrupane i zupa została wciągnięta na listę top dań. No proszę...


niecały kilogram cukinii (moje wyszły na jakieś 900 g)
1 średni ziemniak, pokrojony w kostkę
kawałek selera (ok. 100 gram), pokrojony w kostkę
1 duży por (białe i jasnozielone części), pokrojony w plasterki
łyżka masła
gałązka tymianku
3/4 litra bulionu warzywnego

chleb żytni na zakwasie na grzanki (jakieś 4 kromki)
2 łyżki oliwy do podsmażenia grzanek
4 ząbki czosnku, w plasterkach
gruboziarnista sól morska
po dwa plasterki gruyere na osobę

Pory trzeba podsmażyć na maśle razem z listkami tymianku, aż się zarumienią, a co niektóre nawet skarmelizują. Ziemniaka, seler, pokrojoną w plastry cukinię i podsmażone pory należy zalać bulionem. Wszystko razem gotować na małym ogniu, aż warzywa będą miękkie. Zmiksować, doprawić solą i pieprzem do smaku. Jeżeli zupa wydaję się za gęsta, to można ją rozcieńczyć wodą lub bulionem- jak kto lubi.

Chleb należy pokroić w drobną kosteczkę i podsmażać z czosnkiem na małym ogniu przez jakieś 10-15 minut, cały czas mieszając. Potem grzanki trzeba jeszcze podsuszyć na gorącej patelni przez jakieś dodatkowe 10 minut. W piekarniku rozgrzać grill, przelać zupę do żaroodpornych naczyń, posypać grzankami, na nie położyć plasterki sera i zapiekać przez minutę lub dwie- aż się ser roztopi. Można przybrać świeżym tymiankiem.

Wyszły mi z tego  4 porcje.

wtorek, 15 października 2013

Chleb razowy na żytnim zakwasie



W końcu podjęłam ostateczne wyzwanie- własny chleb na zakwasie. Nigdy bym się nie posądzała o pieczenie chleba, a co dopiero robienie własnego zakwasu. Ale zostałam podstępnie sprowokowana przez Naczelnego Konsumenta, który z całym autorytatywnym spokojem stwierdził, że przecież kiedyś ludzie robili jakoś chleb bez polskiej piekarni, z której można wyłudzić zakwas. Do tego Konsument Młodszy stwierdził, że chleb na drożdżach to tandeta. I tak powstał Stefan.

Zakwas (3-7 dni)

Pierwszego dnia mieszamy mąkę żytnią razową (jakieś 100 g) z 100 ml ciepłej wody. Odstawiamy w warunki tropikalne (w 25 stopniach Stefan mruczy), w sporym naczyniu przykrytym ściereczką i dokarmiamy codziennie taką samą ilością mąki i wody przez trzy dni. Jako, że ilość zakwasu się stale powiększa, to można się pozbywać połowy, nim się go dokarmi. Użyłam mój zakwas po czterech dniach niańczenia i chleb wyszedł boski, ale dostał drożdżowe wspomaganie na wszelki wypadek.
Acha, i jak pieczemy chleb, to oczywiście część zakwasu zostawiamy w słoiku (nie zakręconym tylko przykrytym ściereczką) w lodówce na potem, żeby nie zaczynać całej operacji od nowa.
A tak wogóle to polecam skonsultować też inne przepisy na zakwas, bo chociaż mój wyszedł przepięknie za pierwszym razem, to nie jestem żadnym ekspertem. Bardzo fajne blogi o chlebach to Weekendowa Piekarnia i na Grahamka, weka, kajzerka- można się naprawdę sporo dowiedzieć.

Chleb razowy żytnio-pszenny

300 g mąki żytniej pełnoziarnistej
400 g mąki pszennej
600 ml wody
200 g zakwasu
7 g suszonych drożdży
łyżeczka cukru
duża garść siemienia lnianego
2 łyżki oliwy
1 łyżka soli
1 łyżka miodu płynnego wielokwiatowego

Drożdże rozpuściłam w pół szklanki wody (odlanej z całości), wymieszałam z łyżeczką cukru i odstawiłam na 10 minut, żeby się rozbudziły.
Wymieszałam resztę składników w dużej misce i wyrabiałam rękoma, na ile się dało- ciasto jest mało sprężyste i bardzo mokre. Po jakieś 10 minutach wyrabiania odstawiłam w cieple miejsce pod ściereczką na kilka godzin (myślę, że 3 godziny to minimum). Przełożyłam do keksówek (zrobiłam trochę dziwne proporcje, więc wyszło mi półtorej) i odstawiłam na kolejną godzinę do wyrośnięcia. Do nagrzanego piekarnika wstawiłam keksówkę z pół szklanki wody na dolną blachę, bo tak radzili różni specjaliści od chleba i piekłam moje dwa chleby na środkowej blasze w 220 stopniach przez jakieś 40-45 minut. Chleb wyrósł bardzo ładnie, smakował pysznie, miał chrupiącą skórkę i był lekko kwaskowaty- tak, jak powinien.





poniedziałek, 14 października 2013

Ciasto migdałowe ze świeżymi figami






Sezon na figi się już prawie skończył, więc ostatnim rzutem na taśmę podaję przepis na migdałowe ciasto z figami. Pomysł na przepis znalazłam tutaj, ale moja wersja została odrobinę zmodyfikowana. 

Składniki:


100 g mąki z migdałów
150 g mąki pszennej
4 jajka
120 g cukru
100 g masła
1/2 paczki proszku
1 cukier waniliowy
około 10 świeżych fig, przeciętych na pół
łyżka płynnego miodu wielokwiatowego


Najpierw mieszam mąkę migdałową, zwykłą, sól i proszek. Następnie w osobnej misce ubijam jajka z cukrem i cukrem waniliowym. Do mąki dodaje stopione masło i masę jajkową. Przelewam do formy i na wierzchu układam połówki fig i każdą skrapiam miodem. Piekę w 180 stopniach przez jakieś pół godziny (trzeba sprawdzić patyczkiem, czy jest już gotowe).

Zapiekana dynia makaronowa





Wreszcie! Przechadzam się po lokalnym rynku w poszukiwaniu porządnych śliwek i potykam się o co? O piękną, wypasioną dynię makaronową. Najlepsza dynia do faszerowania, która była do tej pory tylko niknącym, sentymentalnym cieniem wspomnienia, zmaterializowała mi się znienacka przed nosem. Trzeba ją jeszcze było tylko doturlać jakieś 4 kilometry do domu, bo wypad na rynek był tylko po śliwki, a więc na piechotkę. Na dobry początek podaję nieskomplikowany przepis na farsz i będę pracowała nad kolejnymi. No i wszystkim życzę pomyślnych łowów dyniowych.

Ach, a dynia na zdjęciu jest już odgrzewana w piekarniku następnego dnia, więc jej się serek ciut przypiekł. Niestety, ostatnio gotuję nocami, więc zdjęcia wychodzą mi raczej marne.


Składniki:



1 spora dynia makaronowa
250 g pieczarek, w plasterkach
2 piersi z kurczaka, drobno posiekane
2 szalotki, posiekane w kosteczkę
1 pasternak, posiekany w drobną kosteczkę
3 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
pół pęczka pietruszki, posiekanej
100 ml białego wina
3-4  czubate łyżki ugotowanego ryżu basmati
3 gałązki tymianku (pół łyżeczki suszonego)
1 łyżeczka skórki z cytryny
2 czubate łyżki creme fraiche albo gęstej kwaśnej śmietany
4 łyżki tartego parmezanu
sporo świeżo mielonego czarnego pieprzu
sól do smaku

Porcja na cztery osoby- po ćwierć dyni na osobę

Przekroić dynię na pół, wyjąć nasiona i wydłubać włókna ze środka, tak, żeby zostało łódkowate wgłębienie na farsz. Dynię należy następnie piec w temperaturze 200 stopni przez jakieś 40 minut, aż będzie miękka. W międzyczasie przygotowujemy farsz.

Na łyżce oleju podsmażamy pasternak i szalotki, aż się zarumienią. Jednocześnie na osobnej patelni podsmażamy na sporym ogniu pieczarki, aż się wyraźnie zarumienią. Przekładamy je na patelnię i siekamy na mniejsze kawałki. Do warzyw dodajemy tymianek, czosnek, po chwili dodajemy kurczaka. Podsmażamy, aż się kurczak zetnie, podlewamy winem i mieszamy, aż wino większościowo wyparuje. Dodajemy posiekane pieczarki i ryż, mieszamy jeszcze chwilę na patelni, doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy pietruszkę i zestawiamy z ognia. Dodajemy śmietanę i skórkę z cytryny.

Wyjmujemy dynię z pieca, wkładamy farsz w zagłębienie- może by z górką, i posypujemy obie połówki tartym parmezanem. Zapiekamy przez około 30 minut w 200 stopniach, aż parmezan na wierzchu się lekko zarumieni.



środa, 9 października 2013

Puszyste racuszki dyniowe z pełnej mąki


Przepis na przypadkowe dyniowe placuszki, które mnie zaskoczyły i zamierzam je wielokrotnie powtarzać. Są bardzo puszyste, aromatyczne, lekkie, mało słodkie i wyjątkowo jesienne. Placuszki były wyprodukowane w akcie desperacji, bo nie było nic fajnego na śniadanie, za to w lodówce znalazła się przyprawiona dynia hokkaido, wymieszana ze słodkim mlekiem skondensowanym (produkt uboczny ciasta dyniowego i innych eksperymentów). Co było jeszcze milszym zaskoczeniem, placuszki są na tyle puchate i suche, że się świetnie odgrzewają następnego dnia w tosterze. Polecam polane miodem, syropem klonowym, jogurtem, gęstą śmietaną albo podane z serkiem waniliowym, twarożkiem lub tylko posypane cukrem pudrem. 


Składniki:


1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
2 jajka
pół szklanki puree z dyni hokkaido
1/2 szklanki słodzonego mleka skondensowanego (można zastąpić zwykłym, dosłodzonym mlekiem z rozpuszczonymi dwoma łyżkami masła, albo słodką śmietanką, posłodzoną wedle gustu)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
po pół łyżeczki mielonego imbiru, goździków, ziela angielskiego, gałki muszkatałowej
2 łyżeczki cynamonu
1 cukier waniliowy
pół łyżeczki soli



Wszystkie składniki wymieszać, żeby się połączyły, odstawić na jakieś 15 minut i smażyć dość długo (po kilka minut na każdej stronie) na niskim ogniu na prawie suchej, teflonowej patelni. Ja smażyłam na sklarowanym maśle, ale można użyć zwykłego oleju. 

Sałatka z chrupiącym bekonem, jajkami i bobem




Chrupiący, wędzony bekon, rozlewające się żółtka, kremowy bób i do tego świeża bagietka. Brzmi dobrze? Wspaniała, prosta sałatka na godziny przedpołudniowe- późne śniadanie w weekend, albo lekki lunch. Jeżeli ma się dostęp do mrożonego bobu, to można ją robić przez cały rok.

Porcja na dwie osoby:

500 gram mrożonego bobu
4 jajka (dla bardzo głodnych może być i więcej)
8 cienkich plastrów chudego, wędzonego bekonu

opcjonalnie można całość skropić sosem vinaigrette: (2 łyżki oliwy, 2 łyżeczki octu balsamicznego, pół łyżeczki musztardy z ziarenkami, parę kropel crema di balsamico albo ciut miodu, odrobinka soli, parę listków tymianku)

Bób należy ugotować, przestudzić i obrać. Jajka ugotować na trochę bardziej niż na miękko, ale żeby dalej miały płynne żółtko- jakieś 5 minut od zagotowania. Opłukać pod bardzo zimną wodą, obrać, pokroić na połówki. Bekon podsmażyć na suchej patelni, aż się przyrumieni. Bób położyć na talerzykach, na to jajka i bekon, posolić, popieprzyć, można skropić sosem i podawać z pysznym pieczywem.

wtorek, 8 października 2013

Ciasto dyniowe z rumowym lukrem





U nas w Holandii sezon dyniowy w pełni. Nie znaczy to, że nagle pojawiło się dużo gatunków dyni, ale są za to wszechobecne. Trochę tęsknię za niektórymi rodzajami dyni, które były popularne w Kanadzie. Na przykład taka dynia makaronowa- rewelacyjna, jak się ją czymś nadzieje. Nie jest taka słodka, jak inne gatunki i po upieczeniu się rozwarstwia w długie, wąskie pasemka. Niestety, jakoś jej na razie nie mogę upolować.
Na pocieszenie zrobiłam sobie ciasto dyniowe z dyni hokkaido i wyszło przepyszne.

Składniki:


1 i 1/3 szklanki puree z upieczonej dyni hokkaido
125 g masła, roztopionego
2 i 1/3 szklanki mąki
1 i 1/3 szklanki brązowego cukru trzcinowego
3 jajka
3/4 szklanki maślanki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 czubata łyżeczka sody oczyszczonej
po pół łyżeczki: soli, mielonego ziela angielskiego, mielonych goździków
po jednej 1 łyżeczce: mielonego imbiru i gałki muszkatałowej
2 łyżeczki cynamonu

Na lukier:


około pół szklanki cukru pudru
2 łyżki słodzonego mleka skondensowanego
łyżka puree z dyni
rum lub aromat rumowy


Dynię trzeba najpierw pokroić na duże kawałki (bez nasion i włókien ze środka), wstawić do pieca na jakieś 180 stopni i piec tak długo, aż zmięknie. Wybrać miąższ i go zmiksować.
Masło należy dokładnie zmiksować z cukrem, dołożyć jajka i jeszcze chwilę miksować. W osobnej misce wymieszać resztę suchych składników i dodać do nich masę maślano- jajkową, maślankę oraz puree z dyni. Wszystko wymieszać tak, żeby się połączyło (nie wolno mieszać za długo). Przełożyć ciasto do formy i piec w 180 stopniach przez około godzinę. Po 50 minutach można już sprawdzić ciasto patyczkiem- jak wychodzi suchy, to znaczy, że jest gotowe.

Lukier jest opcjonalny, bo w sumie ciasto jest pyszne i bez niego. Z drugiej strony ten rumowy aromat rewelacyjnie pasuje do przypraw i dyni. Składniki na lukier podaję na oko, bo zazwyczaj robię o wiele rzadszy, żeby ciasto nie było za słodkie.


Krem z pasternaka z harissą


Składniki:


3 średnie pasternaki
2 średnie ziemniaki
1 duża cebula
mały kawałek selera
2 litry bulionu warzywnego
4 łyżki słodkiej śmietanki
kilka łyżeczek gotowej harissy
sklarowane masło lub olej do smażenia


Pasternak należy pokroić na słupki i podsmażyć na niewielkiej ilości sklarowanego masła lub oleju. Cebule pokroić w piórka i również podsmażyć na złoto. Wrzucić do garnka razem z surowymi pokrojonymi ziemniakami i selerem, zalac bulionem i gotować na wolnym ogniu, aż wszystkie warzywa będą miękkie. Zmiksować na bardzo gładko i można dodać wrzątku, jeżeli zupa jest za gęsta. Doprawić solą i śmietaną. Podawać z odrobiną harissy bezpośrednio nałożonej na talerz. Można również podawać ją z pokruszonym, smażonym bekonem, prażonymi nasionami albo z grzankami. 

piątek, 20 września 2013

Moussaka


Na moim lokalnym rynku pewien miły pan sprzedał mi wielką siatę bakłażanów za 1 euro, więc jedliśmy bakłażany na wszelkie możliwe sposoby. Niestety moja kreatywność szybko się wytraciła, nie mówiąc już o apetycie na bakłażany. Kiedy ostatnie trzy sztuki zrezygnowane leżały w koszyku wyglądając markotnie, ni stąd, ni zowąd wpadła mi do głowy moussaka. Jest trochę pracochłonna, ale za to równie pyszna następnego dnia, więc warto chwilę postać w kuchni.


Składniki:


Mięso

600 g mielonej wołowiny
1 puszka pomidorów (400g)
2 małe cebule
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka cynamonu
1 czubata łyżeczka suszonego oregano
1 ziarenko ziela angielskiego
pieprz
sól
ewentualnie kieliszek czerwonego wina, albo 100 ml wody

Podsmażyć lekko cebulę z czosnkiem i z mięsem na patelni, aż mięso się zarumieni, dodać wino/wodę, pomidory, przyprawy i dusić przez pół godziny, aż mięso zmięknie. Najlepiej jest odparować nadmiar płynów, żeby farsz nie był zbyt lejący.

Sos beszamelowy

600 ml mleka
80 g masła
80 g mąki
pół łyżeczki gałki muszkatałowej
50 g startego parmezanu
sól do smaku

Masło rozpuścić w garnku o grubym dnie, dosypać mąkę i chwilę podsmażać razem (mąka nie powinna się zarumienić), zastawić z ognia, dolać mleko bardzo intensywnie mieszając, żeby nie zrobiły się kluski. Doprawić solą, gałką i parmezanem.

Bakłażany

3 nieduże bakłażany pokrojone w plastry
oliwa do smażenia

Opcjonalnie ziemniaki

3 średnie ziemniaki ugotować i pokroić w plastry.


Zapiekanie

Bakłażany podsmażyć z dwóch stron na złoto na oliwie, odsączyć z nadmiaru oliwy na ręczniku papierowym. Jeżeli chcemy, żeby nie nasiąkły tłuszczem, to można zamiast wlewać oliwę na patelnię nalać trochę na spodek, zanurzać w niej pędzel i lekko nasmarować plastry oliwę z obu stron, po czym włożyć je na suchą patelnię.

W naczyniu do zapiekania układamy warstwami: najpierw bakłażany, potem mięso, kolejna warstwa bakłażanów, znowu mięso, bakłażany, jeżeli używamy ziemniaki, to teraz je układamy na ostatnią warstwę. Na to beszamel i do pieca na jakieś 50-60 minut w 180 stopniach. Wyjmujemy, jak będzie pięknie przypieczona na złoto. Jeżeli można, to lepiej dać jej się trochę ostudzić przed krojeniem.

poniedziałek, 16 września 2013

Muffiny gruszkowe z mąką pełnoziarnistą







Oto pomysł na wykorzystanie gruszek, które nam już mocno dojrzały, i chyba nie damy rady ich zjeść przed upływem terminu przydatności do spożycia. Muffiny wyszły pyszne, a dzięki mące razowej i brązowemu cukrowi mają sporo charakteru i są trochę zdrowsze.

Składniki:


150 g mąki pszennej
150g. mąki pszennej pełnoziarnistej
100 g. brązowego cukru
200 ml oleju
2 jajka
15 g proszku do pieczenia
3 łyżki płatków owsianych błyskawicznych
300 ml musu z soczystych gruszek (2 duże soczyste gruszki starte na tarce)
1 gruszka pokrojona w kosteczkę
1 łyżeczka cynamonu
1 cukier waniliowy
opcjonalnie parę kropli aromatu rumowego
1/4 łyżeczki soli

Przygotowanie:


W misce mieszamy mąkę, proszek, cukier waniliowy, sól, cynamon. Jajka miksujemy z cukrem, dodajemy olej. Do mąki dodajemy mus gruszkowy i zmiksowaną masę jajkowo-cukrowo-olejową. Mieszamy łyżką, ale nie za długo- tylko tyle, żeby się składniki połączyły. Dodajemy aromat rumowy, otręby i gruszkę w kawałkach. Przekładamy ciasto do foremek wykładanych papierowymi wkładkami i  pieczemy 25 minut na 180 stopniach. 


Porcja na jakieś  12-14 babeczek (w zależności od wielkości foremek)

Pomysł na użycie musu gruszkowego zamiast mleka zaispirowany jest przepisem znalezionym na blogu Mama Alergika Gotuje

niedziela, 15 września 2013

Halibut z chrupiącą posypką pieczarkową



Ryba


2 duże filety halibuta (jakiś kilogram)
sok z pół cytryny
olej do smażenia
sól

Pieczarki


10 niewielkich pieczarek, przekrojonych w ćwiartki
2 czubate łyżki tartej suchej bułki
garść orzechów włoskich, drobno posiekanych
2 łyżki posiekanej natki pietruszki (płaskie liście)
pół łyżeczki świeżego, siekanego rozmarynu (suszonego 2 razy mniej) rozmarynu
łyżka masła
łyżka oliwy


Rybę po kupieniu należy natychmiast umyć, odsączyć, pokroić na duże kawałki (na porcje), skropić cytryną, posolić z obu stron i odstawić do lodówki. Przed smażeniem odsączyć jeszcze raz. Obtoczyć w mące i wkładać na rozgrzaną patelnię z olejem. Po chwili skręcić temperaturę do średniej i smażyć, aż będzie złota z obu stron i ścięta w środku (czas zależy od grubości filetów). W trakcie smażenia ryby należy przygotować pieczarki, tak, żeby można je było od razu podać z rybą.

Pieczarki podsmażyć chwilę na oliwie na złoto (na wysokiej temperaturze, żeby nie puściły soku), dosypać bułkę tartą z orzechami i rozmarynem, dodać masło, skręcić trochę ogień pod patelnią i chwilę podsmażać, aż bułka się zacznie zarumieniać. Wmieszać pietruszkę i od razu podawać do ryby.

Ryba będzie dobrze się komponować z prostą mieszanką zielonych sałat, może być też z blanszowanym szpinakiem albo z blanszowaną boćwiną.

sobota, 14 września 2013

Jesienne gofry cynamonowe ze śliwkami i gruszkami






Od momentu jak wyjechałam z Kanady nie mogłam przeżyć rozstania z jedną rzeczą, której absolutnie nigdzie nie mogę dostać w Holandii- mrożonymi goframi cynamonowymi Eggo. Jako, że rano zazwyczaj spadam po schodach do kuchni i potrzebuję wielkiego kubka kawy, żeby zacząć normalnie funkcjonować, śniadania nie są moją silną stroną. I wtedy nie ma to, jak takie zamrożone gofry. Pyk go do tostera i po chwili wszystko pachnie cynamonem... I gotowe! Tylko trochę syropu klonowego na górę, może cukru pudru, a jak godzina jest bardziej cywilizowana, to można nawet pokombinować z jakimiś zdrowszymi dodatkami.
Życie bez gofrów jest marne, więc musiałam się poświęcić, kupić gofrownicę i sama sobie zamrozić własne gofry.


Składniki:


100 g cukru
300 g mąki
500 ml mleka
100 g roztopionego masła
1 cukier waniliowy
1 łyżeczka cynamonu
10 g proszku do pieczenia
2 jajka
1/2 łyżeczki soli


Cukier miksujemy z jajkami. Mąkę mieszamy z proszkiem i solą, do mąki dodajemy mleko, roztopione masło, jajka z cukrem. Gdy wszystkie składniki są dobrze połączone pieczemy gofry według wskazówek producenta gofrownicy. Ja bardzo lubię chrupiące gofry, więc trzymam je w gofrownicy, aż się mocno przypieką i potem odkładam na kratkę. Dobra wiadomość: gofry można zamrażać (wtedy można ich nie wypiekać za mocno, bo jeszcze dojdą w tosterze). Trzeba je po wystudzeniu popakować w torebki. Powinny być porozdzielane papierem do pieczenia. Po wyjęciu wrzucić na chwilkę do tostera i śniadanie gotowe.



Wersja z jesiennymi owocami:


1 duża, soczysta i słodka gruszka, pokrojona w kosteczkę
3-4 śliwki węgierki, pokrojone w kosteczkę
płaska łyżka ciemnego cukru
pół łyżeczki cynamonu

Wszystko wymieszać i podgrzać w garnuszku albo w mikrofalówce, aż owoce będą gorące i puszczą trochę soku. Podawać na gofrach (jak na zdjęciu u góry)

Wersje inne:


  • z greckim jogurtem (lub mascarpone), plasterkami fig, polane płynnym miodem (np. wielokwiatowym).
  • z waniliowym serkiem mascarpone i pestkami granatu
  • z cukrem pudrem i syropem klonowym



piątek, 6 września 2013

Guacamole



Mój przepis na guacamole jest bardzo minimalistyczny i opiera się głównie na awokado , lemonce i kolendrze. Założenie jest takie: salsa ma być pikantna, a guacamole kremowe, aromatyczne  i łagodne, trochę jak nasz majonez. Muszę przyznać, że nie lubię dodawać ani czosnku, ani chili, bo zupełnie dominują smak awokado. Przepis zresztą oryginalnie pochodzi prosto od mamy meksykańskiego znajomego, Benjamina, więc stoi za nim poparcie lokalnego autorytetu.

3 dojrzale awokado, rozdziabane widelcem na grudkowatą papkę
sok z pół lemonki (można dodać więcej, jak kto lubi)
sól, do smaku
pół dużego pęczka kolendry, z grubsza posiekanej
jeden średni pomidor, soczysty środek usunięty, miąższ pokrojony w drobną kosteczkę

Zaczęłabym od doprawienia awokado solą i lemonką, żeby można było potem dodać pomidora i kolendrę. Awokado się utlenia i z wolna ciemnieje, więc jeśli ma dłużej leżeć można je u góry przykryć plastrami pomidora. Guacamole można też dodać do wielu nie-meksykańskich potraw- mi pasowało świetnie do wegańskich burgerów (z czarnej fasoli i słodkich ziemniaków).

czwartek, 5 września 2013

Świeże figi nadziewane kozim serkiem, zapiekane z szynką serrano




Składniki:


6 dużych, dojrzałych fig
150 g kremowego serka koziego
miód, pół łyżeczki
6-12 plasterków jamon serrano lub szynki parmeńskiej (jeśli figi są niewielkie, to starczy 6, jak duże, to lepiej zawinąć każdą w dwa plasterki)
2 gałązki rozmarynu
rukola do podania


Kozi ser mieszamy dokładnie z miodem. Figi nacinamy w krzyżyk, tak do połowy wysokości, w rozcięcie nakładamy kozi ser wymieszany z miodem, zawijamy figi w szynkę (jak na zdjęciu), na górę wkładamy kawałek gałązki rozmarynu i pieczemy na 200 stopniach, aż się szynka zarumieni.


Opcjonalnie można rukolę skropić malinowym vinaigrette (trzy łyżki oliwy, 1 łyżka octu balsamicznego, 1 łyżeczka soku malinowego, 1 łyżeczka ziarnistej musztardy francuskiej, mini szczypta soli)






środa, 4 września 2013

Sałatka ze świeżej cukinii z chili, czosnkiem i pesto nastrurcjowym



Składniki:


1 spora cukinia (wybrałam żółtą dla efektu, ale to nie ma w sumie znaczenia)- albo dwie małe
pół czerwonego chili, drobniutko posiekanego
sok z ćwiartki cytryny
łyżeczka oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku
łyżeczka, lub dwie, pesto z nasturcji (ewentualnie z rucoli, lub bazylii)
5-10 kwiatów nasturcji (dla smaku i do przybrania)

Cukinię pocięłam nożykiem do julienne w cieniutkie wstążki zostawiając miękki środek z nasionami. Oliwę pomieszałam z sokiem z cytryny, chili i wyciśniętym czosnkiem i wymieszałam z cukinią. Część kwiatów delikatnie wymieszałam z cukinią, a część położyłam na wierzchu do przybrania. Pesto można położyć na wierzch na każdą porcję, albo można od razu wymieszać na półmisku -jak na zdjęciu obok.

Sałatka pysznie pasowała nam do pieczonej w całości ryby, ale pewnie byłaby dobra do szaszłyków z kurczaka, albo posypana krewetkami lub pokruszoną fetą jako główne danie lunchowe.

wtorek, 3 września 2013

Pesto z nasturcji



Wreszcie w domu! Na dodatek po powrocie czekała na mnie niespodzianka- moje kochaniutkie nasturcje zdecydowały, że będą twarde i przeżyją samotnie dwa miesiące. Bez maczety przez ogród ani rusz. I związku z tym nastąpi teraz seria nasturcjowa, bo w końcu ktoś to wszystko musi zjeść.

Na dobry początek zapraszam na pesto z liści nasturcji.

Składniki:

10- 15 średnich liści nasturcji
5 łyżkek oliwy z oliwek
czubata łyżka orzeszków piniowych
pełna garść startego parmezanu
ewentualnie 1 zmiażdżony ząbek czosnku
sól do smaku

Wszystko razem zmiksować, doprawić do smaku solą i podawać. Podawać można do: grzanek, grissini, makaronu, sałatki z cukinii (przepis wkrótce), ryby pieczonej, itd.


czwartek, 27 czerwca 2013

Panna cotta z gorącymi leśnymi owocami






Składniki:



200 ml śmietanki
200 ml wody
250 g mascarpone
3 łyżki cukru pudru
2 cukry waniliowe
6 listków żelatyny
truskawki w połówkach, do położenia na wierzch (ilość zależy od powierzchni naczynia, którego użyjemy do chłodzenia deseru)

na sos owocowy:


2 łyżki syropu malinowego
50 ml wody
250 g malin i jagód
mąka kukurydziana


Najpierw należy ubić śmietankę. Żelatynę rozpuścić w 200 ml wody (wg. instrukcji na opakowaniu). W drugiej misce mascarpone połączyć z cukrem pudrem, cukrem waniliowym i rozpuszczoną żelatyną, po czym dodać ubitą śmietankę. Przelać do salaterki lub do kilku małych naczynek. Wsawić do lodówki na conajmniej trzy godziny, żeby panna cotta stężała.

Żeby przygotować sos należy owoce powoli podgrzać z syropem malinowym, aż puszczą trochę soku. W wodzie rozpuścić łyżeckę mąki kukurydzianej i wlać ją do gotujących się owoców. Zagotować.

Przed podaniem, salaterkę z deserem można wstawić na chwilę  do gorącej wody, żeby panna cotta odkleiła się od ścianek naczynia i przełożyć salaterkę do góry nogami na półmisek. Można też kroić na kwadraty bezpośrednio w naczyniu i przekładać na talerzyki. Panna cotta smakuje świetnie polana ciepłym sosem owocowym.




środa, 26 czerwca 2013

Królik w śmietanie


Składniki:


3 królicze nogi (po jednej na osobę)
200 ml białego wytrawnego wina
500 ml bulionu
100 ml creme fraiche
czubata łyżka skrobii kukurydzianej (lub mąki ziemniaczanej)
łyżka posiekanego estragonu
3 liście laurowe
10 ziarenek pieprzu czarnego
4 łyżki oliwy do smażenia

Marynata:


5 ząbków czosnku
łyżeczka siekanego oregano
sól
3 łyżki oliwy


Przygotowanie:



Królika marynujemy dzień wcześniej (o ile to możliwe). Zaczynamy go przygotowywać conajmniej 4 godziny przed podaniem. Można go również przygotować wcześniej i potem tylko odgrzać. Podgrzewamy olej w dużym garnku o grubym dnie. Wrzucamy królika i podsmażamy, aż się zazłoci. Wlewamy wino i gotujemy intensywnie, żeby odparować alkohol. Zalewamy bulionem, dodajemy liście laurowe, pieprz, sól do smaku i gotujemy na bardzo małym ogniu przez 3-4 godziny, aż mięso będzie zupełnie miękkie. W trakcie gotowania królik powinien być conajmniej do połowy zakryty płynem i trzeba go co jakiś czas obrócić. Jak królik będzie tak miękki, że mięso prawie odchodzi od kości, to należy zdjąć go z ognia i odlać większość sosu do małego garnuszka. Następnie w osobnym kubku mieszamy śmietanę z paroma łyżkami sosu, dodajemy tę rozmieszaną śmietanę do garnuszka z sosem, dosypać posiekany estragon, doprawić do smaku solą, pieprzem i zagęścić skrobią kukurydzianą.

Królika, polanego sosem, podaję z gotowanymi warzywami (na przykład młodą marchewką, groszkiem, brokułami, fasolką) i kluskami gotowanymi na parze.