wtorek, 8 kwietnia 2014

Razowa szarlotka





Składniki:


300 g mąki razowej pszennej
200 g masła
100 g cukru brązowego
cukier waniliowy
jajko

1 kg jabłek typu Szara Reneta
dwie łyżeczki cynamonu
łyżka masła
łyżka brązowego cukru
opcjonalnie- rodzynki albo orzechy włoskie

Mąkę mieszamy z solą i cukrem waniliowym, dodajemy cukier oraz zimne masło i wszystko szatkujemy nożem, aż masło będzie posiekane z mąką na drobne kawałeczki. Dodajemy jajko i zagniatamy szybko, aż składniki się połączą. Pakujemy w folię i wsadzamy do lodówki na pół godziny.

W międzyczasie obieramy jabłka, kroimy na ósemki, mieszamy z cynamonem i dusimy chwilę z dwoma łyżkami wody, łyżką masła i łyżką brązowego cukru, aż trochę zmiękną. Można dodać też rodzynki albo posiekane orzechy włoskie, ale ja osobiście wolę bez.

Nagrzewamy piekarnik 180 stopni, wyciągamy ciasto z lodówki, rozwałkowujemy cienko na posypanym mąką blacie i wyklejamy nim natłuszczoną blachę o dość wysokich ściankach (średnica 20 cm). Reszta ciasta posłuży do zrobienia kratki na wierzchu. Przy wyklejaniu jest ważne, żeby wykleić całe ścianki i nawet zostawić trochę zapasu na brzegach. Teraz podpiekamy ciasto przez jakieś 10 minut. Wyciągamy z pieca, nakładamy jabłka, z reszty ciasta robimy cienkie wałeczki i układamy w kratkę na wierzchu. Teraz całość idzie do pieca na jakieś 40 minut, aż wierzch będzie złoty. Po wyjęciu z pieca warto odczekać 10-15 minut, aż ciasto trochę przestygnie. Można podawać gorące ze śmietanką waniliową albo z lodami waniliowymi.



Cynamonowe bułeczki drożdżowe z syropem klonowym








Śniadaniowa wariacja na temat ciasta drożdżowego dla miłośników cynamonu. Przyznaję, że zupełnie mnie rozkłada kombinacja rodzynek, cynamonu i brązowego cukru, ale jak część babeczek polałam obficie syropem klonowym przed wstawieniem do pieca, to efekt przeszedł moje wszelkie oczekiwania. Oczywiście wyszły mocno lepkie i zdecydowanie słodkie, po prostu doskonałe. Niestety, nie zdążyłam zrobić zdjęcia tamtej porcji (pożarta w ciągu kilku sekund po wyjęciu z piekarnika), więc te na zdjęciu powyżej są w wersji bez syropu, czyli takie, które można wziąć gdzieś ze sobą i podczas konsumpcji nie uświnić się jak pięciolatek.

Składniki: 

(na dwie, dwie i pół keksówki, czyli jakieś 8-10 bułeczek)

500 g mąki tortowej
pół szklanki drobnego cukru
3 jajka, 1 żółtko
pół szklanki mleka
7 g suszonych drożdży
cukier waniliowy
160 g roztopionego masła
pół łyżeczki soli
pół szklanki cukru brązowego
niecała szklanka rodzynek
3 łyżeczki cynamonu
ewentualnie syrop klonowy (pół szklanki)







Mimo tego, że nie trzeba, ja i tak rozpuszczam drożdże w ciepłym mleku z łyżeczką cukru i łyżeczką mąki. Daję im chwilę, żeby zaczęły rosnąć. W dużej plastikowej albo szklanej misce mieszam mąkę, sól, drobny cukier, cukier waniliowy, jajka, żółtko i stopione masło. Dodaję mleko z drożdżami i wyrabiam ręką intensywnie przez jakieś 20 minut. Przykrywam wilgotną ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce na 40 minut- godzinę (zależy, jak szybko ciasto rośnie). Nie daję mu całkiem wyrosnąć na tym etapie, dodaję rodzynki i je rozwałkowuję na dwa spore prostokąty. Każdy posypuję grubą warstwą ciemnego cukru z cynamonem, zwijam w roladę wzdłuż długiego boku i tnę na plasterki grubości gdzieś 6-7 cm. Układam potem te plasterki na sztorc, czyli spiralką cukrowo-cynamonową do góry w nasmarowanej masłem blasze. Można je piec w keksówkach- wtedy układam je rzędem, albo też w okrągłej blasze. Ważne jest, żeby zostawić między nimi ze dwa, trzy centymetry przestrzeni, bo muszą jeszcze trochę wyrosnąć. Odstawiamy blachy w ciepłe miejsce na 40 minut- godzinę i jak widać, że nam babeczki podrosły, to wstawiamy je do pieca na 180 stopni, na jakieś pół godziny. Czas pieczenia zależy od blachy i wysokości babeczek, więc już po 25 minutach bym je sprawdziła patyczkiem. W okrągłej blasze środkowe babeczki będą potrzebowały trochę więcej czasu. Jeżeli mamy ochotę na szaleństwo z syropem klonowym, to polewamy wyrośnięte już babeczki zaraz przed wstawieniem do pieca. Syrop nie powinien być zimny, prosto z lodówki, tylko mieć temperaturę pokojową.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Migdałowe clafoutis ze śliwkami





Ten przepis podpatrzyłam w książce Rachel Khoo, ale zrobiłam go ze śliwkami zamiast z czereśniami. Nie jest to typowe clafoutis, bo mielone migdały nie tylko dają mu trochę więcej substancji, ale w sumie zmieniają zupełnie charakter ciasta. Pyszne, a z lodami cynamonowymi zupełnie obłędne.


Składniki:


500 g czerwonych śliwek bez pestek, w połówkach
2 łyżki brązowego cukru
30 g masła

150 g cukru
4 jajka
szczypta soli
cukier waniliowy

100 ml mleka
100 ml creme fraiche
150 g mielonych migdałów
2 łyżki mąki

Piekarnik rozgrzać razem z naczyniem do pieczenia do 180 stopni. W gorącym naczyniu rozpuścić masło i posypać je brązowym cukrem. Na tym ułożyć śliwki skórką do góry i zapiekać 5 minut.

Jajka ubić z cukrem, cukrem waniliowym i solą. Dodać migdały, mąkę, wymieszać, dodać mleko i śmietanę, wymieszać. Wylać masę na podpieczone śliwki i piec w 180 stopniach przez 30-40 minut. Można podawać gorące, na przykład z lodami cynamonowymi.

niedziela, 23 marca 2014

Hummus





Oto przepis na prosty, domowy hummus. Doprawianie jest dość dowolne: zamiast wody można dodać na przykład aromatyczną oliwę z oliwek, można też dać więcej tahini albo więcej soku z cytryny. Nam ta wersja pasuje najbardziej. Jemy go w domu z pitą, falaflem, świeżymi, chrupiącymi warzywami, na kanapki samodzielnie albo z grilowanymi warzywami.


Składniki podstawowe:


1 puszka cieciorki
1-2 łyżki tahini (można więcej, w zależności od preferencji)
2 ząbki czosnku
sok z połowy cytryny
łyżka oliwy
woda, jakieś 50-100 ml
kumin i sól do smaku


opcjonalne dodatki do posypania albo wmieszania:


grilowane, kolorowe papryki pocięte w cienkie paski
harisa
cayenne
świeża, poszatkowana kolendra

Urodzinowe ciasto czekoladowe



Ciasto urodzinowe, bo całe jest równo pokryte czekoladą, więc się bardzo dostojnie prezentuje i pasują mu świeczki albo inne ozdoby. Jest intensywnie czekoladowe, wilgotne, trochę jak brownies, ale odrobinę lżejsze. Można je podać z czymś kontrastowym- świeżymi truskawkami, malinami albo lodami waniliowymi. Genialnie proste.


Na ciasto:


225 g mąki
350g cukru
85 g kakao
1 1/2 łyżeczki proszku
1 1/2 łyżeczki sody
2 jajka
250 ml mleka
125 ml oleju
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
250 ml wrzątku

Na masę czekoladową:


200 g czekolady (czystej, ale nie gorzkiej- można dać połowę gorzkiej i połowę mlecznej)
200 ml śmietanki kremówki
ekstrakt waniliowy

Przygotowanie:


Należy połączyć wszystkie składniki (oprócz wrzątku) mikserem, aż będą jednolicie połączone i potem po trochę dodawać wrzątek, cały czas miksując. Masa jest bardzo płynna - i tak ma być. Przelać ją po równo do dwóch blach o średnicy 20 cm i piec w 180 stopniach około 45 minut, aż patyczek wychodzi nieoklejony (całkiem czysty to on nie będzie).

Masę czekoladową przygotowujemy najpierw topiąc czekoladę razem ze śmietanką w garnuszku, a potem je miksując, aż wyjdzie nam gładka masa. Masa będzie się musiała chłodzić przez jakieś 2 godziny, albo nieco krócej w lodówce, żeby trochę zgęstniała.

Ciasto po upieczeniu należy całkiem ostudzić i delikatnie wyjąć z formy. Posmarować jedną część u góry masą czekoladową i nałożyć na nią drugą część. Całość delikatnie pokryć resztą masy czekoladowej. Można spokojnie trzymać w lodówce cztery dni.

Przepis znalazłam na stronie BBC i okazał się dokładnie taki szybki i łatwy do zrobienia, jak go reklamowali. Jedyna zmiana, to czas pieczenia. W oryginalnym przepisie kazali piec w blasze o średnicy 20 cm,  jak i zrobiłam, ale musiałam je piec o jakieś 15 minut dłużej (czyli 45 minut, a nie 30). Można więc pewnie zrobić je bardziej płaskie i upiec w blasze o średnicy 26 cm.


piątek, 21 marca 2014

Kiełki




Wszystko się zieleni, więc czas na kiełki. Na zdjęciu u góry są moje ulubione kiełki z rzodkiewki- ostre jak piorun! Jak wiadomo, kiełki są naszpikowane witaminami, mikroelementami i w ogóle powinny dostać Nobla za życiowe osiągnięcia. Pasują je do wszystkiego, na przykład do sałatki z tuńczykiem albo jako dodatek do blinów.
Kiełki ze słonecznika (te duże na zdjęciu obok) są łagodne w smaku i nadają się  rewelacyjnie na kanapki dla mniejszych ludzi.








Prosta sałatka z soczewicy, tuńczyka i kiełków



















Składniki:



  • 2 puszki steków z tuńczyka w wodzie
  • 250 g gotowanej zielonej soczewicy
  • 1 duży kubek kiełków z rzodkiewki
  • 1 drobno pokrojona czerwona papryka
  • 1 żółta papryka
  • ewentualnie drobno pokrojona czerwona cebula (ja nie daję)
sos
  • 100 ml jogurtu greckiego
  • 1-2 łyżki majonezu
  • sól i świeżo zmielony czarny pieprz
  • świeży posiekany tymianek i oregano
  • ewentualnie wyciśnięty ząbek czosnku

czwartek, 14 listopada 2013

Zachodnioafrykańska zupa z orzeszków ziemnych z jarmużem




To jest zupa, którą koniecznie trzeba choć raz spróbować. Jest pyszna, nietypowa, rozgrzewająca i bardzo sycąca. Zawsze byłam w stanie jeść niespodziewanie wielkie porcje, ale ta zupa mnie pokonała. Po jednej, marnej miseczce zostałam zdyskwalifikowana. Myślę, że warto do niej podać ryż i traktować ją , jako kompletne, główne danie.

Składniki:


3/4 szklanki niesolonego masła orzechowego z orzeszków ziemnych (ok. 200 g)
2 szklanki posiekanego jarmużu (pół dużego pęczka)
1 czerwona cebula, posiekana
1 słodki ziemniak (opcjonalnie- do zagęszczenia), pokrojony w kostkę
2 ząbki czosnku, roztarte
2 łyżki stołowe startego korzenia imbiru (musi być świeży)
400 g pasaty z pomidorów (albo zmiksowane pomidory w puszce)
0.8-1 litr bulionu warzywnego (ilość zależy od tego, jak gęstą chcemy mieć zupę)
1-3 łyżki ostrego sosu chili, do smaku (np. sriracha)
olej do podsmażania

do posypania po wierzchu:


pół pęczka cebulki ze szczypiorkiem, posiekanej
garść lub dwie orzeszków ziemnych

Przygotowanie:


Najpierw w garnku o grubym dnie podsmażyłam posiekaną cebulę z czosnkiem, imbirem i słodkim ziemniakiem i dusiłam na małym ogniu przez jakieś 10-15 minut. Zalałam to gorącym bulionem, dodałam pomidory, rozmieszałam masło orzechowe z częścią zupy i wlałam do garnka. Gotowałam przez 5-10 minut, aż ziemniaki były miękkie i zmiksowałam wszystko razem mikserem ręcznym. Wsypałam posiekany jarmuż i całość gotowałam jeszcze przez jakieś 15 minut na małym ogniu. Zupę podałam posypaną szczypiorkiem i siekanymi orzeszkami ziemnymi. Polecam podać też do tego gotowany ryż basmati.





Chleb radykalnie bananowy



Jest to przepis na chleb bananowy, który znalazłam wieki temu na allrecipes i od tego momentu nie chcę nigdy jeść innego chleba bananowego. Ciasto wychodzi świetnie za każdym razem i ma niepowtarzalnie intensywny, bananowy aromat. Najważniejsze jest, żeby użyć bardzo dojrzałych/przejrzałych bananów i najlepiej dodać brązowy, a nie biały cukier.

Składniki:



350 g mąki pszennej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/4 łyżeczka soli
120 g masła
200 g brązowego cukru
2 jajka, roztrzepane
7 bardzo dojrzałych, sporych bananów, ugniecionych widelcem na papkę

Mąkę, sodę i sól wymieszaj razem w dużej misce. Osobno utrzyj cukier z masłem. Dodaj jajka i dokładnie rozgniecione banany. Dobrze razem wymieszaj i dodaj do mąki. Delikatnie połącz mieszając tylko tyle, ile to konieczne i przelej masą do natłuszczonej keksówki. Piecz w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez 60-65 minut. Przed wyjęciem sprawdź patyczkiem, czy ciasto jest już suche. Po wyjęciu z pieca ostudź przez 10 minut w foremce, a potem wyjmij z formy i zostaw do wystygnięcia na kratce. 




poniedziałek, 11 listopada 2013

Curry z pieczonych warzyw z sosem orzechowym




Dla mnie jest to zazwyczaj danie resztkowe z pozostałości po pieczeniu warzyw, więc skłądniki i proporcje się zmieniają. Uważam jednak, że podstawą powinna być pieczona dynia piżmowa albo słodkie ziemniaki. Pasternak, papryka  i czerwona cebula też rewelacyjnie pasują, ale dodawałam raz grillowane bakłażany i też jak najbardziej się nadawały. Nowym dodatkiem stał się jarmuż, który właśnie zdobyłam na rynku i robi tu trochę za zdrowotny wypełniacz. Przedstawiam więc curry z pieczonych warzyw z pikantnym sosem orzeszków ziemnych

Najpierw: Ulubione pieczone warzywa. U mnie zazwyczaj są to:


dynia piżmowa (np. pół)- piekę ja w piekarniku ze skórką i potem obieram
pieczona czerwona cebula (1-2)
czerwona lub (i) żółta papryka (1-2)- może być grillowana lub smażona
(przy)pieczony pasternak (2)
surowy, posiekany jarmuż (bez łodygi- trzeba obrać zielone części liścia od łodyżki liścia) (pół pęczka)
pieczone słodkie ziemniaki (1)
grillowany bakłażan (0.5)

Ilości są dość dowolne- zależy, od tego co mamy, i co lubimy

Warzywa podgrzewam przez jakieś 15 minut na patelni z niewielką ilością oleju i z surowym jarmużem. Jarmuż pozostaje dość twardy i mięsisty, więc jeżeli takiego się nie lubi, można go też wcześniej zblanszować, odcedzić i dopiero taki wrzucić na patelnię.

Po drugie: sos orzechowy


150 g masła orzechowego (lub z orzeszków nerkowca)
50 ml sosu sojowego albo tamari
3-4 łyżki soku z cytryny
1 i pół łyżki płynnego miodu (np. wielokwiatowego)
1 łyżeczka tartego korzenia imbiru
2 ząbki czosnku
1/4 łyżeczki płatków suszonego chili
2 łyżki wody

Wszystko pomieszać i odstawić do lodówki na co najmniej pół godziny, żeby się przegryzło. Sosu wyjdzie trochę sporo, więc nadmiar można zamrozić, albo dodać do czegoś innego.

Na dodatek: kubek (lub dwa) ryżu basmati












piątek, 18 października 2013

Sałatka z kozim serem, bekonem i gruszkami





Cudowna sałatka na domowy lunch albo lekką kolację z lampką białego wina.


Składniki na jedną osobę:

50 g świeżego, miękkiego koziego serka
3 cieniutkie plastry wędzonego bekonu
1/4 gruszki, pociętej w bardzo cienkie plasterki
gałązka czerwonych porzeczek (albo czubata łyżka ziaren granatu)
kromka chleba żytniego na zakwasie (ja użyłam słodkiego, razowego chleba na miodzie z suszonymi śliwkami- przepis wkrótce), pokrojonego w kostkę
dwie duże garści mieszanych liści sałatowych: np. rukola, sałata dębowa, młoda botwina, szpinak itp

sos (starczy na trzy osoby):

3 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżka octu balsamicznego
pół łyżeczki crema di balsamico
pół łyżeczki francuskiej musztardy z całymi ziarenkami
szczypta soli
listki z dwóch gałązek tymianku


Grzanki robimy najpierw: kroimy chleb w kostkę, podsmażamy na łyżce oliwy na niskim ogniu przez jakieś 15 minut, aż się podsuszą. Akurat miałam w domu razowy chleb z suszonymi owocami, ale oczywiście można go zstąpić innym chlebem (najlepiej na zakwasie, żeby miał bardziej intensywny smak). Plastry bekonu podsmażamy na suchej patelni. Sałatę układamy na talerze, na nią układamy przypieczony bekon, kawałki serka koziego (po prostu podzieliłam mój krążek na ćwiartki), plasterki gruszki i posypujemy porzeczkami (albo granatem). Lekko skrapiamy sosem balsamicznym i możemy podać z lampką białego wina (np. nowozelandzkim Sauvignon Blanc).

czwartek, 17 października 2013

Najprostsze kruche rogaliki z jabłkami






Zachcianka matką wynalazku (a w tym przypadku, wygrzebania starego przepisu z odmętów pamięci). Typowo desperacka sytuacja: pora była nieprzyzwoicie późna i miałam wielką ochotę na coś słodkiego. Przekopałam cały dom, i , zgodnie z moimi obawami, wszystko co znalazłam było zdrowe i wytrawne. Rzuciłam więc kompletnie nieuczciwą obietnicę, że zrobię coś w pięć minut i zamknęłam się w kuchni z koszykiem szarych renet. Te rogaliki (chociaż nazwa jest dość dowolna, bo kształt mają, delikatnie mówiąc, nieregularny) kiedyś często robiła moja mama, a że u nas w domu się nie jadło słodyczy, to pojawienie się rogalików miało rangę równą Wigilii. I jakoś nabrały one tak kultowego statusu, że dopiero teraz wpadło mi do głowy, że sama sobie je mogę zrobić. Co więcej, okazuje się, że to nie była tylko deprywacja, ale te rogaliki są po prostu obłędne.

Składniki:

3 kwaśne, winne jabłka do pieczenia (np. szare renety)
300 g mąki
250 g masła
100 g cukru
1 paczka cukru waniliowego
szczypta soli
jajko
cynamon

Mąkę mieszam z solą i dodaję zimne masło, które siekam nożem, aż powstaną drobne kuleczki obtoczone mąką. Wsypuję cukier, jajko wbijam w środek i dalej siekam, żeby jajko trochę się połączyło z resztą składników. Następnie zagniatam szybko ciasto w rękach (aż będzie jednolite), zawijam w folię i wsadzam do lodówki. Obieram jabłka i kroję każde na osiem części, wycinam gniazda nasienne, posypuję jabłka lekko cynamonem. Ciasto wyjmuję z lodówki, kładę na obsypany mąką stół, i rozwałkowuję (wałek obficie opruszony mąką, góra ciasta trochę też) na placek grubości pół centymetra. Kroję go w duże kwadraty i każdy taki kwadrat kładę cząstkę jabłka. Obklejam ją ciastem (nie musi być perfekcyjnie) i posypuję po wierzchu grubym cukrem. Piekę na 180 stopniach jakieś 30-40 minut- aż rogaliki się zazłocą.

Gęsty krem z cukinii zapiekany z grzankami i gruyere



Muszę przyznać, że sama myśl o zupie z cukinii mnie zawsze odstraszała. Cukinia jest wodnista i delikatna w smaku, więc była dla mnie ostatnim kandydatem na zupę. Ale nadeszła chwila, kiedy w domu nie było do jedzenia nic, poza cukiniami. Normalnie nigdy bym nie opublikowała takiego resztkowego przepisu, ale ta zupa nas powaliła na kolana, cały garnek został natychmiast pochłonięty, grzanki schrupane i zupa została wciągnięta na listę top dań. No proszę...


niecały kilogram cukinii (moje wyszły na jakieś 900 g)
1 średni ziemniak, pokrojony w kostkę
kawałek selera (ok. 100 gram), pokrojony w kostkę
1 duży por (białe i jasnozielone części), pokrojony w plasterki
łyżka masła
gałązka tymianku
3/4 litra bulionu warzywnego

chleb żytni na zakwasie na grzanki (jakieś 4 kromki)
2 łyżki oliwy do podsmażenia grzanek
4 ząbki czosnku, w plasterkach
gruboziarnista sól morska
po dwa plasterki gruyere na osobę

Pory trzeba podsmażyć na maśle razem z listkami tymianku, aż się zarumienią, a co niektóre nawet skarmelizują. Ziemniaka, seler, pokrojoną w plastry cukinię i podsmażone pory należy zalać bulionem. Wszystko razem gotować na małym ogniu, aż warzywa będą miękkie. Zmiksować, doprawić solą i pieprzem do smaku. Jeżeli zupa wydaję się za gęsta, to można ją rozcieńczyć wodą lub bulionem- jak kto lubi.

Chleb należy pokroić w drobną kosteczkę i podsmażać z czosnkiem na małym ogniu przez jakieś 10-15 minut, cały czas mieszając. Potem grzanki trzeba jeszcze podsuszyć na gorącej patelni przez jakieś dodatkowe 10 minut. W piekarniku rozgrzać grill, przelać zupę do żaroodpornych naczyń, posypać grzankami, na nie położyć plasterki sera i zapiekać przez minutę lub dwie- aż się ser roztopi. Można przybrać świeżym tymiankiem.

Wyszły mi z tego  4 porcje.

wtorek, 15 października 2013

Chleb razowy na żytnim zakwasie



W końcu podjęłam ostateczne wyzwanie- własny chleb na zakwasie. Nigdy bym się nie posądzała o pieczenie chleba, a co dopiero robienie własnego zakwasu. Ale zostałam podstępnie sprowokowana przez Naczelnego Konsumenta, który z całym autorytatywnym spokojem stwierdził, że przecież kiedyś ludzie robili jakoś chleb bez polskiej piekarni, z której można wyłudzić zakwas. Do tego Konsument Młodszy stwierdził, że chleb na drożdżach to tandeta. I tak powstał Stefan.

Zakwas (3-7 dni)

Pierwszego dnia mieszamy mąkę żytnią razową (jakieś 100 g) z 100 ml ciepłej wody. Odstawiamy w warunki tropikalne (w 25 stopniach Stefan mruczy), w sporym naczyniu przykrytym ściereczką i dokarmiamy codziennie taką samą ilością mąki i wody przez trzy dni. Jako, że ilość zakwasu się stale powiększa, to można się pozbywać połowy, nim się go dokarmi. Użyłam mój zakwas po czterech dniach niańczenia i chleb wyszedł boski, ale dostał drożdżowe wspomaganie na wszelki wypadek.
Acha, i jak pieczemy chleb, to oczywiście część zakwasu zostawiamy w słoiku (nie zakręconym tylko przykrytym ściereczką) w lodówce na potem, żeby nie zaczynać całej operacji od nowa.
A tak wogóle to polecam skonsultować też inne przepisy na zakwas, bo chociaż mój wyszedł przepięknie za pierwszym razem, to nie jestem żadnym ekspertem. Bardzo fajne blogi o chlebach to Weekendowa Piekarnia i na Grahamka, weka, kajzerka- można się naprawdę sporo dowiedzieć.

Chleb razowy żytnio-pszenny

300 g mąki żytniej pełnoziarnistej
400 g mąki pszennej
600 ml wody
200 g zakwasu
7 g suszonych drożdży
łyżeczka cukru
duża garść siemienia lnianego
2 łyżki oliwy
1 łyżka soli
1 łyżka miodu płynnego wielokwiatowego

Drożdże rozpuściłam w pół szklanki wody (odlanej z całości), wymieszałam z łyżeczką cukru i odstawiłam na 10 minut, żeby się rozbudziły.
Wymieszałam resztę składników w dużej misce i wyrabiałam rękoma, na ile się dało- ciasto jest mało sprężyste i bardzo mokre. Po jakieś 10 minutach wyrabiania odstawiłam w cieple miejsce pod ściereczką na kilka godzin (myślę, że 3 godziny to minimum). Przełożyłam do keksówek (zrobiłam trochę dziwne proporcje, więc wyszło mi półtorej) i odstawiłam na kolejną godzinę do wyrośnięcia. Do nagrzanego piekarnika wstawiłam keksówkę z pół szklanki wody na dolną blachę, bo tak radzili różni specjaliści od chleba i piekłam moje dwa chleby na środkowej blasze w 220 stopniach przez jakieś 40-45 minut. Chleb wyrósł bardzo ładnie, smakował pysznie, miał chrupiącą skórkę i był lekko kwaskowaty- tak, jak powinien.





poniedziałek, 14 października 2013

Ciasto migdałowe ze świeżymi figami






Sezon na figi się już prawie skończył, więc ostatnim rzutem na taśmę podaję przepis na migdałowe ciasto z figami. Pomysł na przepis znalazłam tutaj, ale moja wersja została odrobinę zmodyfikowana. 

Składniki:


100 g mąki z migdałów
150 g mąki pszennej
4 jajka
120 g cukru
100 g masła
1/2 paczki proszku
1 cukier waniliowy
około 10 świeżych fig, przeciętych na pół
łyżka płynnego miodu wielokwiatowego


Najpierw mieszam mąkę migdałową, zwykłą, sól i proszek. Następnie w osobnej misce ubijam jajka z cukrem i cukrem waniliowym. Do mąki dodaje stopione masło i masę jajkową. Przelewam do formy i na wierzchu układam połówki fig i każdą skrapiam miodem. Piekę w 180 stopniach przez jakieś pół godziny (trzeba sprawdzić patyczkiem, czy jest już gotowe).

Zapiekana dynia makaronowa





Wreszcie! Przechadzam się po lokalnym rynku w poszukiwaniu porządnych śliwek i potykam się o co? O piękną, wypasioną dynię makaronową. Najlepsza dynia do faszerowania, która była do tej pory tylko niknącym, sentymentalnym cieniem wspomnienia, zmaterializowała mi się znienacka przed nosem. Trzeba ją jeszcze było tylko doturlać jakieś 4 kilometry do domu, bo wypad na rynek był tylko po śliwki, a więc na piechotkę. Na dobry początek podaję nieskomplikowany przepis na farsz i będę pracowała nad kolejnymi. No i wszystkim życzę pomyślnych łowów dyniowych.

Ach, a dynia na zdjęciu jest już odgrzewana w piekarniku następnego dnia, więc jej się serek ciut przypiekł. Niestety, ostatnio gotuję nocami, więc zdjęcia wychodzą mi raczej marne.


Składniki:



1 spora dynia makaronowa
250 g pieczarek, w plasterkach
2 piersi z kurczaka, drobno posiekane
2 szalotki, posiekane w kosteczkę
1 pasternak, posiekany w drobną kosteczkę
3 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
pół pęczka pietruszki, posiekanej
100 ml białego wina
3-4  czubate łyżki ugotowanego ryżu basmati
3 gałązki tymianku (pół łyżeczki suszonego)
1 łyżeczka skórki z cytryny
2 czubate łyżki creme fraiche albo gęstej kwaśnej śmietany
4 łyżki tartego parmezanu
sporo świeżo mielonego czarnego pieprzu
sól do smaku

Porcja na cztery osoby- po ćwierć dyni na osobę

Przekroić dynię na pół, wyjąć nasiona i wydłubać włókna ze środka, tak, żeby zostało łódkowate wgłębienie na farsz. Dynię należy następnie piec w temperaturze 200 stopni przez jakieś 40 minut, aż będzie miękka. W międzyczasie przygotowujemy farsz.

Na łyżce oleju podsmażamy pasternak i szalotki, aż się zarumienią. Jednocześnie na osobnej patelni podsmażamy na sporym ogniu pieczarki, aż się wyraźnie zarumienią. Przekładamy je na patelnię i siekamy na mniejsze kawałki. Do warzyw dodajemy tymianek, czosnek, po chwili dodajemy kurczaka. Podsmażamy, aż się kurczak zetnie, podlewamy winem i mieszamy, aż wino większościowo wyparuje. Dodajemy posiekane pieczarki i ryż, mieszamy jeszcze chwilę na patelni, doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy pietruszkę i zestawiamy z ognia. Dodajemy śmietanę i skórkę z cytryny.

Wyjmujemy dynię z pieca, wkładamy farsz w zagłębienie- może by z górką, i posypujemy obie połówki tartym parmezanem. Zapiekamy przez około 30 minut w 200 stopniach, aż parmezan na wierzchu się lekko zarumieni.



środa, 9 października 2013

Puszyste racuszki dyniowe z pełnej mąki


Przepis na przypadkowe dyniowe placuszki, które mnie zaskoczyły i zamierzam je wielokrotnie powtarzać. Są bardzo puszyste, aromatyczne, lekkie, mało słodkie i wyjątkowo jesienne. Placuszki były wyprodukowane w akcie desperacji, bo nie było nic fajnego na śniadanie, za to w lodówce znalazła się przyprawiona dynia hokkaido, wymieszana ze słodkim mlekiem skondensowanym (produkt uboczny ciasta dyniowego i innych eksperymentów). Co było jeszcze milszym zaskoczeniem, placuszki są na tyle puchate i suche, że się świetnie odgrzewają następnego dnia w tosterze. Polecam polane miodem, syropem klonowym, jogurtem, gęstą śmietaną albo podane z serkiem waniliowym, twarożkiem lub tylko posypane cukrem pudrem. 


Składniki:


1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
2 jajka
pół szklanki puree z dyni hokkaido
1/2 szklanki słodzonego mleka skondensowanego (można zastąpić zwykłym, dosłodzonym mlekiem z rozpuszczonymi dwoma łyżkami masła, albo słodką śmietanką, posłodzoną wedle gustu)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
po pół łyżeczki mielonego imbiru, goździków, ziela angielskiego, gałki muszkatałowej
2 łyżeczki cynamonu
1 cukier waniliowy
pół łyżeczki soli



Wszystkie składniki wymieszać, żeby się połączyły, odstawić na jakieś 15 minut i smażyć dość długo (po kilka minut na każdej stronie) na niskim ogniu na prawie suchej, teflonowej patelni. Ja smażyłam na sklarowanym maśle, ale można użyć zwykłego oleju. 

Sałatka z chrupiącym bekonem, jajkami i bobem




Chrupiący, wędzony bekon, rozlewające się żółtka, kremowy bób i do tego świeża bagietka. Brzmi dobrze? Wspaniała, prosta sałatka na godziny przedpołudniowe- późne śniadanie w weekend, albo lekki lunch. Jeżeli ma się dostęp do mrożonego bobu, to można ją robić przez cały rok.

Porcja na dwie osoby:

500 gram mrożonego bobu
4 jajka (dla bardzo głodnych może być i więcej)
8 cienkich plastrów chudego, wędzonego bekonu

opcjonalnie można całość skropić sosem vinaigrette: (2 łyżki oliwy, 2 łyżeczki octu balsamicznego, pół łyżeczki musztardy z ziarenkami, parę kropel crema di balsamico albo ciut miodu, odrobinka soli, parę listków tymianku)

Bób należy ugotować, przestudzić i obrać. Jajka ugotować na trochę bardziej niż na miękko, ale żeby dalej miały płynne żółtko- jakieś 5 minut od zagotowania. Opłukać pod bardzo zimną wodą, obrać, pokroić na połówki. Bekon podsmażyć na suchej patelni, aż się przyrumieni. Bób położyć na talerzykach, na to jajka i bekon, posolić, popieprzyć, można skropić sosem i podawać z pysznym pieczywem.

wtorek, 8 października 2013

Ciasto dyniowe z rumowym lukrem





U nas w Holandii sezon dyniowy w pełni. Nie znaczy to, że nagle pojawiło się dużo gatunków dyni, ale są za to wszechobecne. Trochę tęsknię za niektórymi rodzajami dyni, które były popularne w Kanadzie. Na przykład taka dynia makaronowa- rewelacyjna, jak się ją czymś nadzieje. Nie jest taka słodka, jak inne gatunki i po upieczeniu się rozwarstwia w długie, wąskie pasemka. Niestety, jakoś jej na razie nie mogę upolować.
Na pocieszenie zrobiłam sobie ciasto dyniowe z dyni hokkaido i wyszło przepyszne.

Składniki:


1 i 1/3 szklanki puree z upieczonej dyni hokkaido
125 g masła, roztopionego
2 i 1/3 szklanki mąki
1 i 1/3 szklanki brązowego cukru trzcinowego
3 jajka
3/4 szklanki maślanki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 czubata łyżeczka sody oczyszczonej
po pół łyżeczki: soli, mielonego ziela angielskiego, mielonych goździków
po jednej 1 łyżeczce: mielonego imbiru i gałki muszkatałowej
2 łyżeczki cynamonu

Na lukier:


około pół szklanki cukru pudru
2 łyżki słodzonego mleka skondensowanego
łyżka puree z dyni
rum lub aromat rumowy


Dynię trzeba najpierw pokroić na duże kawałki (bez nasion i włókien ze środka), wstawić do pieca na jakieś 180 stopni i piec tak długo, aż zmięknie. Wybrać miąższ i go zmiksować.
Masło należy dokładnie zmiksować z cukrem, dołożyć jajka i jeszcze chwilę miksować. W osobnej misce wymieszać resztę suchych składników i dodać do nich masę maślano- jajkową, maślankę oraz puree z dyni. Wszystko wymieszać tak, żeby się połączyło (nie wolno mieszać za długo). Przełożyć ciasto do formy i piec w 180 stopniach przez około godzinę. Po 50 minutach można już sprawdzić ciasto patyczkiem- jak wychodzi suchy, to znaczy, że jest gotowe.

Lukier jest opcjonalny, bo w sumie ciasto jest pyszne i bez niego. Z drugiej strony ten rumowy aromat rewelacyjnie pasuje do przypraw i dyni. Składniki na lukier podaję na oko, bo zazwyczaj robię o wiele rzadszy, żeby ciasto nie było za słodkie.


Krem z pasternaka z harissą


Składniki:


3 średnie pasternaki
2 średnie ziemniaki
1 duża cebula
mały kawałek selera
2 litry bulionu warzywnego
4 łyżki słodkiej śmietanki
kilka łyżeczek gotowej harissy
sklarowane masło lub olej do smażenia


Pasternak należy pokroić na słupki i podsmażyć na niewielkiej ilości sklarowanego masła lub oleju. Cebule pokroić w piórka i również podsmażyć na złoto. Wrzucić do garnka razem z surowymi pokrojonymi ziemniakami i selerem, zalac bulionem i gotować na wolnym ogniu, aż wszystkie warzywa będą miękkie. Zmiksować na bardzo gładko i można dodać wrzątku, jeżeli zupa jest za gęsta. Doprawić solą i śmietaną. Podawać z odrobiną harissy bezpośrednio nałożonej na talerz. Można również podawać ją z pokruszonym, smażonym bekonem, prażonymi nasionami albo z grzankami.