sobota, 13 września 2014

Tajine z kurczakiem, bakłażanami i morelami




Oto jedno z moich ukochanych dań. Niesamowicie aromatyczne, rozgrzewające, pikantne a jednocześnie nie za ciężkie. Podaję tutaj wersję z kurczakiem, bo jest chyba najmniej skomplikowana, ale śmiało można zastąpić kurczaka marynowaną wcześniej jagnięciną albo wołowiną. Wersja wegetariańska jest też rewelacyjna- wystarczy zastąpić mięso ciecierzycą i może dodać trochę więcej papryki i bakłażanów.

2 piersi z kurczaka, pokrojone na spore paski
1 średni bakłażan, pokrojony w niewielką kostkę
1 spora cebula, pokrojona w kosteczkę
kilka ząbków czosnku, drobno posiekanych
1 czerwona lub żółta papryka, pokrojona na średnie kawałki
pół szklanki passaty pomidorowej
pół cukinii, w plasterkach przekrojonych na pół
10-15 suszonych moreli, w ćwiartkach
1 łyżeczka słodkiej papryki
pół łyżeczki kurkumy
2-3 czubate łyżeczki przyprawy ras el hanout
sól
oliwa z oliwek
opcjonalnie: posiekane czerwone chili lub harissa do smaku

do posypania:

posiekana kolendra lub pietruszka
uprażone płatki migdałów


Najpierw podsmażamy na niskim ogniu z kilkoma łyżkami oliwy posiekany czosnek i drobno pokrojoną cebulę z przyprawami. Najlepiej jest zrobić to od razu w średniej wielkości żeliwnym garnku z pokrywką, albo w jakimkolwiek garnku o bardzo grubym dnie. Smażymy dość długo, aż cebula się zeszkli i zmięknie, ale nie dopuszczamy do tego, żeby się zazłociła. Następnie zalewamy ją szklanką gorącej wody aby uzyskać coś na kształt bulionu. Bulion trzeba teraz posolić.

Kurczaka kroimy na spore kawałki i podsmażamy krótko na patelni. Wrzucamy go do naszego bulionu z cebulą i przyprawami, dodajemy do tego passatę i dusimy pod przykryciem na bardzo niskim ogniu.

Następnie dodajemy do gotującego się kurczaka podsmażonego na patelni bakłażana, surowe papryki i suszone morele. Dusimy to wszystko razem pod przykryciem przez jakieś dwie godziny, dolewając po trochę wody, jeśli sos robi się za gęsty i grozi przypaleniem. Sos jednak docelowo powinien być jak najbardziej gęsty i intensywny w smaku, więc wody dodajemy tylko tyle, ile jest to absolutnie konieczne. Jeżeli po godzinie duszenia sos wydaje się zbyt łagodny, to możemy dodać wybrane przyprawy: ras el hanout, sól, chili lub harissę. Jeśli wydaje się zbyt kwaśny lub wytrawny, można do dosłodzić dodając więcej suszonych moreli.

Gotowy tajine podajemy z kaszą couscous, posypany kolendrą i prażonymi płatkami migdałów. Można go podać z surówką z ogórków lub pokrojonych na wstążeczki marchewek.



piątek, 12 września 2014

Sałatka z buraków, fasolki, białej fasoli i fety




Niestety, byłam tak głodna, że ledwo zdążyłam zrobić zdjęcie. Cały pomysł polega tutaj na kontraście pomiędzy słodkawymi burakami a słoną fetą, oraz na różnych strukturach- lekko chrupiące buraki i fasolki wymieszane z kremową fasolą i miękkim serem feta. Wszystko połączone winnym, pikantnym, czosnkowym sosem.

3 buraki, mogą być kolorowe, ugotowane w skórce, obrane i pocięte w cienkie słupki
300 g zielonej fasolki, ugotowanej, pociętej na dwie lub trzy części
biała fasola Jaś, 1 puszka
200 g sera feta (najlepiej dość miękkiego)

sos:

100 ml oliwy z oliwek extra virgin
30 ml octu jabłkowego
wyciśnięty ząbek czosnku
1 czubata łyżeczka musztardy dijon
kopiasta łyżka listków świeżego tymianku
pół łyżeczki syropu klonowego (albo miód, albo cukier)
sól

Gdy wszystkie składniki są ugotowane i pokrojone to przygotowujemy sos. Mieszamy dokładnie oliwę z octem i musztardą, aż sos zgęstnieje, po czym dodajemy pozostałe składniki. Pilnujemy żeby była zachowana równowaga między smakiem kwaśnym i słodkim, solimy do smaku. Jeżeli używamy kolorowym buraków, to czerwone powinniśmy trzymać osobno, żeby nie zafarbowały białych i żółtych przed przełożeniem na talerz. Wszystkie składniki sałatki (poza fetą) mieszamy dokładnie z sosem w miseczkach nim przełożymy je na talerz. Całość posypujemy pokruszoną fetą.

Korzenny syrop z dyni (do pumpkin spice latte)






Syrop z dyni i przypraw piernikowych swoją sławę zyskał dzięki marketingowemu przebojowi Starbucks, czyli pumpkin spice latte. Dyniowa latte jest pyszna, ale ja go chyba wolę do dyniowych racuszków śniadaniowych. Można go połączyć z mlekiem skondensowanym i w takiej kremowej wersji polewać nim naleśniki, dodawać do owsianki, do herbaty chai. Albo oczywiście opijać się całą jesień pumpkin spice latte do woli.

300 ml wody
150 g brązowego cukru
100 g puree z pieczonej dyni
4 laski cynamonu
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 łyżeczka startej gałki muszkatałowej
1 łyżeczka goździków
1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu
1 łyżeczka esencji waniliowej

Najpierw podgrzewamy wodę z cukrem w garnku, dodajemy przyprawy (oprócz esencji waniliowej) i gotujemy na malutkim ogniu przez jakieś 5 minut. Odstawiamy na chwilę, dodajemy przecier z dyni, dokładnie mieszamy i zagotowujemy. Zestawiamy z ognia i odczekujemy jakieś 10 minut. Przecedzamy przez drobne sitko i przelewamy do słoika. Jeżeli chcemy, żeby syrop był bardziej klarowny to możemy go przecedzić przez gazę. Na koniec, kiedy syrop się już trochę ostudzi dodajemy esencję waniliową. Syrop jest gotowy i można go trzymać w lodówce w szczelnym naczyniu. Można go teraz połączyć z mlekiem skondensowanym żeby otrzymać kremowy, aromatyczny sos do polewania naleśników.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Snickerdoodles z kremem i owocami



Snickerdoodles to takie tradycyjne ciasteczka ze Stanów, które są przypieczone na zewnątrz i lekko ciągnące w środku. Po zrobieniu ciasta formuje się małe kuleczki, i te obtacza się w cynamonie z cukrem, spłaszcza szklanką (albo łapą) i krótko piecze. Pycha! Ale poniższy przepis robi z nimi coś jeszcze fajniejszego, bo zmienia je w malutkie babeczki z kremowym nadzieniem i owocami. Pierwszy raz spróbowałam je będąc "w gościach" i złamałam wszelkie towarzyskie konwenanse natrętnie wracając do patery z babeczkami. Przyuważyłam też inną koleżankę, która cichaczem wykradła kilka w serwetce, tłumacząc pod nosem, że to dla swojego ucznia. Wypróbowałam na rodzinie i zostały natychmiast bezpardonowo pochłonięte. Mi się dostały aż dwa.

A więc, oto przepis...



Uwagi: Potrzebna będzie blacha i papierowe papilotki na mini muffiny. Ciasto i krem trzeba chłodzić, a babeczki też są najlepsze schłodzone (są wtedy bardziej ciągnące w środku), więc warto je przygotować ze sporym wyprzedzeniem i pozwolić im posiedzieć trochę w lodówce. Z przepisu wychodzi 36 babeczek, więc piekłam je na dwie tury.

Babeczki:


220 g masła
300 g cukru
360 g mąki
2 jajka
1 paczka proszku do pieczenia (15 g)
1/2 łyżeczki soli

do obtaczania:

2 łyżeczki cynamonu
2 łyżki cukru

Krem:


1 opakowanie serka philadelphia (250 g)
1/2 puszki słodzonego mleka skondensowanego
1/3 szklanki soku z cytryny
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (lub cukier waniliowy)

Należy najpierw trzepaczką ubić serek, aż będzie puszysty, powoli dolać mleko skondensowane i potem dodać sok z cytryny i wanilię. Schłodzić.


Mąkę należy wymieszać z solą i proszkiem do pieczenia. Masło ubić z cukrem na puszystą masę i dodać po jednym jajku dalej bijając. Połączyć wszystkie składniki na ciasto, po czym schłodzić je w lodówce przez jakąś godzinę lub dwie. Po wyjęciu, formować małe kuleczki (średnica około 3 cm), obtaczać w mieszance cukru z cynamonem i wsadzać do papilotek na mini muffiny. Piec w temperaturze 190 stopni przez jakieś 6-8 minut, aż się lekko zazłocą ale będą dalej miękkie w środku. Po wyjęciu z pieca w wyrośniętych kuleczkach trzonkiem od moździerza porobić wgłębienia (jak na zdjęciu u góry), tak, żeby można było je później napełnić kremem. Ostudzić, nałożyć krem, przybrać owocami i wsadzić do lodówki w szczelnym opakowaniu na jakąś godzinę albo dwie. I gotowe! Można je przechowywać kilka dni w lodówce w szczelnie zamkniętym opakowaniu.





piątek, 11 lipca 2014

Gazpacho





Niewiele dań nadaje się tak świetnie na upały, jak gazpacho. Do tego przygotowuje się je w kilka minut, a resztę czasu można spożytkować na inne rozrywki. Nie wspomnę, że jest świetnym sposobem na zaaplikowanie sobie koktajlu witamin i niezbędnych w upały mikroelementów. A jak się jeszcze do tego poda tortillę, to już w ogóle życie staje się piękniejsze.


Składniki:


8 średnich, dojrzałych pomidorów, sparzonych i obranych ze skórki
1 długi ogórek, albo kilka mniejszych (bez skórki)
1 zielona papryka, pół czerwonej papryki
50 ml oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
1 łyżka octu balsamicznego
3 ząbki czosnku, wyciśnięte
kilka kromek bagietki, bez twardej skórki
sól, pieprz

do podania:


posiekana czerwona cebula
posiekane jajka na twardo
pokrojone drobniutko papryka i ogórek ze skórką
ewentualnie kilka kropli oliwy, kostki lodu


Gazpacho przygotowujemy wcześniej, żeby miało czas się schłodzić. Wszystkie składniki miksujemy na gładką masę, doprawiamy solą i pieprzem, bagietkę możemy chwilę namoczyć w zmiksowanych pomidorach, żeby łatwiej było ją dokładnie zmiksować z resztą zupy. Całość dobrze chłodzimy w lodówce. Podajemy posypaną po wierzchu dodatkami i możemy w ekstremalne upały wrzucić do miseczki kilka kostek lodu. Swietine pasuje do tego białe pieczywo, tortilla, zielone oliwki i dużo słońca.

Ciasto z rabarbarem i truskawkami




Jak tylko zrobiło się u nas ciepło, to straciłam kontrolę nad blogiem ( i paroma innymi rzeczami również). Teraz mam jakieś horrendalne zaległości postowe, bo coś tam jednak gotowałam. Więc wrzucam, nim zapomnę, przepis na ciasto z rabarbarem i truskawkami. Jeśli rabarbaru już się skończył, to będzie jak znalazł na przyszły sezon. Można też zamienić składniki i oddać jakieś inne pyszne sezonowe owoce. Może czerwone porzeczki?


4 jajka
szklanka drobnego cukru
cukier waniliowy
laska wanilii
10 g proszku do pieczenia
szklanka mąki
szklanka oleju
4 duże łodygi różowego rabarbaru
2 szklanki truskawek, w połówkach.

Najpierw miksujemy jajka z cukrem, cukrem waniliowym i wydłubanymi ziarenkami wanilii (skórkę zostawiamy na potem) na puszystą, białą masę. Dodajemy mąkę a potem oliwę. Owoce układamy na dnie wysmarowanej oliwą blachy (26 cm średnicy) i zalewamy równo ciastem. Pieczemy w 180 stopniach około godziny (do suchego patyczka). Po ostudzeniu posypujemy cukrem pudrem zmiksowanym ze skórką z wanilii (najlepiej w młynku do kawy, albo można utrzeć w moździerzu). Ciasto ma bardzo dużą proporcję owoców i wychodzi puszyste na górze, a mokro-owocowe na dole. Najlepsze jest podawane z lodami waniliowymi albo zimnym sosem waniliowym.

Pizza z grilowanymi warzywami






ciasto:

500 g mąki
300 ml ciepłej wody
2 łyżki oliwy
pół łyżki soli
7 g suchych drożdży

sos:

1 paczka passaty (400 ml)
3 ząbki czosnku, w plasterkach
2 łyżki oliwy
2 łyżeczki posiekanego oregano
łyżka octu balsamicznego
cukier i sól do smaku

dodatki:

bakłażan, pocięty w plastry, posmarowany cienko oliwą i grilowany na złoto
grilowana papryka (czerwona i żółta)
grilowane zielone szparagi
czerwona cebula, w plastrach
mozarella i (albo) niebieski ser pleśniowy (u mnie roquefort)
pomidorki koktailowe przecięte na pół
ewentualnie pieczarki






Składniki na ciasto mieszamy w dużej misie i wyrabiamy je przez jakieś 15 minut, aż będzie gładkie i sprężyste. Odstawiamy je w ciepłe miejsce po ściereczką na godzinę, półtorej, aż wyrośnie (podwoi objętość).

W tym czasie robię sos i przygotowuję dodatki. Do sosu podsmażam czosnek na oliwie, dodaję passatę, zioła i ocet, i duszę na małym ogniu przez jakieś 10 minut.

Wyrośnięte ciasto dzielę na 4 części i z każdego robię placek. Najpierw rozciągam go palcami, a potem rowałkowuję na opruszonym mąką stole. Przekładam na papier do pieczenia i na nim jeszcze trochę rozwałkowuję (lubimy bardzo cienką pizzę). Jeżeli pizza ma być gruba i puchata, to można ją grubiej rozwałkować i dać jej jakieś 15 minut podrosnąć przed wsadzeniem do pieca.

Na pizzy rozsmarowujemy sos, dodajemy warzywa, posypujemy kawałkami serów i wsadzamy na rozgrzaną blachę (albo kamień) do piekarnika rozgrzanego na maksimum (280 stopni). Pieczemy, aż sery się roztopią  a brzegi pizzy lekko zarumienią (jakieś 7 minut).

piątek, 16 maja 2014

Lekkie ciasto z rabarbarem i aromatem pomarańczy



Cała Polska je rabarbar. A przynajmniej tak to wygląda, bo internet jest nagle kompletnie zalany przepisami rabarbarowymi. No więc ja też wysuwam swoją propozycję na super szybkie i lekkie ciasto. Jego niepowtarzalny urok tkwi w skórce pomarańczowej.


Składniki:


4 jajka
1 szklanka cukru
1.5 szklanki mąki
0.5 szklanki oleju
1.5 łyżeczki proszku
0.5 łyżeczki sody oczyszczonej
2 cukry waniliowe
0.5 kilo rabarbaru
skórka otarta z 1 pomarańczy


Najpierw należy ubić jajka, w trakcie ubijania powoli dodawać cukier, dodać żółtka i dalej ubijając dodać oliwę. Potem należy dodać mąkę wymieszaną z proszkiem, sodą, wanilią, skórką cytrynową i solą. Blachę nasmarować olejem, wsypać pocięty na kawałki rabarbar na dno (powinna być gruba warstwa), zalać równo ciastem. Piec godzinę (ewentualnie + 10 minut) w 180 stopniach.

Wiosenne pesto pietruszkowe




Aromatyczne pesto ze świeżym aromatem cytrynowym jest idealne do makaronu na lekki wiosenny albo letni obiad. Pasuje też dobrze do świeżego białego pieczywa albo do doprawiania śródziemnomorskich przekąsek (np, muszli, krewetek koktajlowych, zielonych oliwek, bruschetty, kulek z mozarelli, itp)

Składniki:


mały pęczek pietruszki, bez łodyżek
skórka starta z jednej cytryny
sok z połowy cytryny
100 ml oliwy z oliwek (najlepiej z pierwszego tłoczenia)
30 g startego parmezanu
duża garść orzeszków piniowych
ząbek czosnku, wyciśnięty
sól

Wszystko razem miksujemy (ale nie na gładko, pesto powinno być lekko grudkowate) i na końcu doprawiamy solą do smaku. Proporcje można zmieniać- na przykład dać więcej sera, albo czosnku, albo soku z cytryny- jak kto woli. Jako danie z makaronem będzie jeszcze lepsze z dodatkiem wmieszanych zielonych warzyw- groszku cukrowego, zielonych szparagów, chrupiących zielonych fasolek, bobu (obranego), groszku, chrupiących brokułów lub wstążek z cukinii.

czwartek, 15 maja 2014

Cytrynowe racuszki z ricottą




Kolejne udane podejście do prawdziwych śniadań. Racuszki wyszły bardzo delikatne i puszyste, więc będą powtórki.

Składniki:


3 jajka
3 łyżki brązowego cukru
cukier puder
250 g ricotty
7 łyżek mąki
łyżeczka proszku do pieczenia
olej do smażenia

Jajka miksujemy z cukrem, cukrem pudrem i skórką cytrynową. Wmieszamy ricottę i mąkę wymieszną z proszkiem. Na lekko natłuszczoną patelnię nakładamy łyżką niewielkie placuszki i smażymy na niskiej temperaturze, z dwóch stron na złoto. Podajemy posypane cukrem pudrem, można je też polać syropem klonowym.

Pasztet z czerwonej soczewicy




Cały czas staram się znajdywać roślinne zamienniki mięsa, a zwłaszcza wędlin. W ramach eksperymentów wyszedł mi całkiem udany pasztet soczewicowo-warzywny. Miękki, dość kremowy (daje się rozsmarować) no i bardzo zdrowy. Polecam.

Do gotowania razem:

500 g czerwonej soczewicy
100 g kaszy jaglanej
1 litr wody (albo trochę więcej, jak masa będzie za gęsta)
150 g selera
2 cebule
4 ząbki czosnku
1 marchewka
1 łyżka mielonego lnu
3 liście laurowe
malutka gałązka rozmarynu
1 -2 gałązki tymianku
20 ziarenek pieprzu
oliwa do podsmażania

Potem dodać do zmiksowanej masy:

2 jajka, roztrzepane
4 łyżki sosu sojowego
1 łyżeczka lubczyku
sól

opcjonalnie można też dodać:

1/4 łyżeczki kuminu
1/4 łyżeczki zmielonego kminku
1/4 łyżeczki nasion selera
1 łyżeczka wędzonej papryki
1 łyżeczka kurkumy

Cebulę i czosnek należy podsmażyć. Można też dla wzbogacenia smaku podsmażyć pokrojony na kawałki seler i marchew. Wszystkie składniki razem ugotować (soczewicę, kaszę, warzywa i przyprawy). Nie należy solić, bo soczewica będzie twarda. Po ugotowaniu należy wyłowić liście laurowe i rozmaryn. Po ostudzeniu składników miksujemy je i doprawiamy solą, sosem sojowym i wybranymi przyprawami. Dodajemy jajka i przelewamy masę do foremek. I tu jest mały problem, bo moje proporcje są na półtorej klasycznej keksówki- więc proponuję jedną zwykłą i jedną małą, albo zapełnić obie gdzieś do połowy. Piekłam pasztet w 180 stopniach jakieś 40 minut. Po upieczeniu i wystudzeniu można go pokroić na porcje i część zamrozić na później.

wtorek, 13 maja 2014

Deser z kaszy mannej z sosem jagodowym




Kolejna podejście do jedzenia porządnych śniadań. W sumie to najzwyklejsza kasza manna, trochę wzbogacona żółtkami i masłem, podawana na zimno. Ważne, że się prezentuje na tyle dobrze, żeby dało się nią wywabić wakacyjną młodzież z łóżka. Wygląda jak deser i to działa.

Składniki na 7 małych porcji:

litr mleka
10 łyżek kaszy mannej
3 kopiaste łyżki brązowego cukru
wyskrobana laska wanilii, albo łyżeczka esencji waniliowej, albo 2 cukry waniliowe
3 żółtka
łyżka masła

paczka mrożonych jagód albo malin (ja miałam pod ręką borówki amerykańskie)
łyżka cukru
opcjonalnie:  trochę mąki ziemniaczanej do zagęszczenia

Mleko zagotowujemy i do wsypujemy do niego powoli kaszę cały czas mieszając. Gotujemy kilka minut na małym ogniu. Doprawiamy cukrem, wanilią i szczyptą soli. Dokładnie mieszamy. Zdejmujemy z ognia i do wrzącej jeszcze kaszy wbijamy żółtka intensywnie mieszając. Dodajemy masło. Po ugotowaniu kaszy przelewamy ją do foremek i chłodzimy kilka godzin. Przed podaniem przygotowujemy sos. Rozmrażamy jagody gotując je z cukrem w garnku. Im mniej wody będą miały, tym gęstszy i bardziej intensywny będzie nasz sos. Jeżeli trzeba, pod koniec gotowania możemy trochę zagęścić sos mąką ziemniaczaną. Oczywiście w sezonie lepsze będą świeże owoce, ale na to trzeba jeszcze trochę poczekać.

sobota, 10 maja 2014

Hiszpańska tortilla




Zawsze uwielbiałam hiszpańską tortillę, zwłaszcza na zimno, jako tapa. Do rodzinnego rytuału należy u nas lunch, albo kolacja, składająca się z tortilli, świeżej bagietki i wielkiej michy sałaty. Nic więcej nam nie trzeba. Wersja, którą podaje, to wersja praktyczna i odchudzona, czyli sposób na zagospodarowanie nadmiaru ugotowanych ziemniaków i jednoczesne ograniczenie ilości tłuszczu w daniu. Tradycyjnie powinno się smażyć ziemniaki w dużej ilości oliwy, ale tutaj idę na dietetyczny kompromis.


Składniki:


pół kilo ziemniaków o zwartej strukturze, ugotowanych, pociętych na cienkie plasterki *
7 jajek
1 duża cebula
3-4 łyżki oliwy do smażenia
sól
świeżo zmielony czarny pieprz

*jeżeli są to młode ziemniaczki gotowane w skórce, to (dla zdrowia) można tę skórkę zostawić

Cebulę drobno siekamy, podsmażamy na oliwie na złoto-brązowo, odstawiamy do ostygnięcia. W misce roztrzepujemy jajka, dodajemy sól i pieprz, dodajemy cebulę. Na patelni rozgrzewamy oliwę i nakładamy na nią pocięte ziemniaki. Podsmażamy przez parę minut, co jakiś czas mieszając, żeby się przyrumieniły. Wlewamy jajka i skręcamy ogień na minimum, przykrywamy patelnię pokrywką. Bardzo powolutku smażymy tortillę pod przykryciem, co jakiś czas ścierając z pokrywki nadmiar odparowanej wody ściereczką. Można ją smażyć z dwóch stron, ale uważam, że jeśli się uda uniknąć odwracania tortilli, to warto o to powalczyć, bo zazwyczaj odwracanie nie całkiem ściętego omletu to straszne zamieszanie. Tortilla jest gotowa, gdy jest ścięta na wierzchu. Warto użyć większej patelni, żeby nam się szybciej ścięła- inaczej może za bardzo przypiec się na dnie i na bokach. Pyszna na ciepło, a moim zdaniem znacznie lepsza na zimno. Hiszpanie kroją ją w grube plastry i wkładają do białej bułki (bocadillo) jako nadzienie kanapkowe. Też dobre.



Foccacia z rozmarynem



Boska foccacia na każdą okazję- śniadanie, lunch, kolację jako składnik obiadu albo po prostu z lampką białego wina gdzieś najlepiej na trawie. Pasuje do wszystkich grilowanych, duszonych i surowych warzyw. I do sera, i do oliwy, i do masła. Wersja podstawowa dla mnie zawiera tylko rozmaryn, i taka jest chyba moja ulubiona.


Składniki na dwa chlebki:


500 g mąki typu 00
300 ml wody
2 czubate łyżeczki soli
paczuszka suszonych drożdży (7g)
łyżeczka cukru
oliwa z oliwek
kilka gałązek rozmarynu

Mimo, że nie trzeba ja i tak te suszone drożdże rozpuszczam w 50 ml ciepłej wody z cukrem i daję im chwilę, żeby wystartowały. Następnie mieszam mąkę, sól, wodę drożdże i trzy łyki oliwy razem i energicznie wyrabiam ciasto przez jakieś 15 minut. Po wyrobieniu powinno być gładkie i sprężyste. Odstawiam je do wyrośnięcia na godzinę w ciepłe miejsce.

Jak wyrośnie, to dzielimy je na pół i z każdej połowy formujemy dłońmi nieregularny placek. Specjalnie możemy je nierówno rozciągać i wgniatać palcami dziurki, żeby miały bardziej nieregularną strukturę. Smarujemy placki oliwą, posypujemy je posiekanym rozmarynem (po łyżeczce na placek) i składamy na pół. Smarujemy górę znowu oliwą i posypujemy znowu rozmarynem i składamy jeszcze raz. Tak poskładane ciasto lekko rozciągamy palcami, żeby powstał dość płaski (3 cm grubości) prostokątny chlebek. Odkładamy na godzinę w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Procedurę możemy powtórzyć, ale będzie to wtedy bardzo oliwkowa foccacia. Możemy też od razu dać więcej oliwy za pierwszym razem i będziemy mieć wtedy takie widoczne oliwkowe warstwy po przekrojeniu. Ja zazwyczaj nie mam tyle czasu i po tym, jak moja foccacia drugi raz trochę wyrośnie rozciągam ją znowu, palcami robię głębokie wgłębienia, czasami coś w nie wkładam (chorizo, oliwki, suszone pomidory, połówki pomidorów koktajlowych), lekko smaruję oliwą po wierzchu i wstawiam do rozgrzanego  na 250 stopni pieca. Piekę je przez jakieś 20 minut, pół godziny- aż jest ładnie zazłocona na wierzchu. Jeżeli zamierzamy ją zjeść od razu (jest wtedy najlepsza) to można ją bardziej wypiec, żeby miała mocno złotą, chrupiącą skórkę. Jeśli zamierzamy ją raczej jeść następnego dnia, albo zamrozić, wtedy bym ją piekła trochę krócej, żeby była wilgotniejsza i żeby można ją było odpiec na złoto bez zbytniego wysuszania.


Piknik majowy

Gratin ze szpinakiem




Nieskomplikowana zapiekanka ze szpinakiem- może występować solo (z sałatką na boku) albo być dodatkiem do czegoś grilowanego (np. łososia). Dobrze się odgrzewa lub odpieka następnego dnia, dlatego można od razu zrobić większą porcję.


Składniki:


1 kg ziemniaków o niskiej zawartości skrobii, ugotowanych
650 g umytych liści szpinaku (można dać więcej, nawet kilogram)
100- 150 g tartego gruyere (albo innego pikantnego sera)
masło do nasmarowania formy

sos beszamelowy:

50 g masła
50 g mąki
500 ml mleka
sól
starta gałka muszkatałowa
świeżo zmielony pieprz

Piekarnik nagrzewam do 175 stopni. Przygotowuję sos beszamelowy podsmażając mąkę na maśle i jak się już zarumieni wlewam mleko bardzo szybko mieszając (żeby się nie zrobiły kluski). Doprawiam go solą, startą gałką i pieprzem. Szpinak krótko gotuję w kilku łyżkach wody pod przykryciem (w wielkim garnku albo partiami), aż całkiem zmięknie i go odcedzam na sitku. Naczynie do zapiekania smaruję masłem. Na spód kładę pierwszą warstwę cienko pokrojonych, ugotowanych ziemniaków, na to warstwę odciśniętego szpinaku, na to sos beszamelowy i posypuję serem. Na górę idzie potem  kolejna warstwa: ziemniaki, szpinak, sos i ser. Ostatnia warstwa składa się z ziemniaków, i na to sos wymieszany z resztą sera. Zapiekamy ją jakieś 40 minut na środkowej półce piekarnika- aż się góra się ładnie przypiecze.


czwartek, 24 kwietnia 2014

Sernik nowojorski



Nasza słabość i pokusa- kremowy sernik nowojorski. Podaję przepis, który jest przetestowaną kombinacją paru innych przepisów, wraz ze specjalnymi ukłonami w stronę Cooking For Engineers za ich absolutnie zniewalające wykresy.

Składniki:


1kg tłustego, kremowego twarogu (użyłam takiego w wiaderku)*
300 g cukru
3 płaski łyżki mąki
1.5 łyżki soku z cytryny
otarta skórka z jednej cytryny
wanilia albo ekstrat waniliowy (ja dodaję sporo)
100 ml śmietany kremówki
20 ml creme fraiche (albo gęstej kwaśnej śmietany)
1/4 łyżeczki soli
2 żółtka
3 jajka

*Nie tylko nie trzeba mielić, ale ma też wyższą zawartość tłuszczu, niż normalny tłusty twaróg, a w tym wypadku o to właśnie chodzi.

na spód:

120 g herbatników graham, rozkruszonych
50 g masła
1 łyżka cukru

można też zrobić spód z kruchego ciasta (opisany poniżej)

na polewę:

200 ml creme fraiche (lub kwaśna śmietana)
cukier puder 1-2 łyżki
wanilia


dodatkowo opcjonalnie:

mrożone (lub świeże w sezonie) wiśnie na sos do polewania. Mogą być też inne aromatyczne owoce: maliny, truskawki, albo mieszanka różnych owoców i jagód. Plus cukier.




Przygotowanie:

Spód:

Rozkruszone ciasteczka mieszamy z masłem i cukrem i wykładamy nimi dno formy, mocno je dociskając. Pieczemy w temperaturze 160 stopni przez 15 minut. 

albo...
można też zrobić spód z kruchego ciasta. Przygotować kruche ciasto według tego przepisu, wyłożyć formę do sernika cienką warstwą i podpiec przez 15- 20 minut. 


Sernik właściwy:

Miksujemy ser z solą, cukrem, mąką (dodajemy po łyżce), wanilią. Dodajemy skórkę i sok z cytryny, śmietanę, następnie żółtka i jajka. Blachę owijamy wielokrotnie od spodu folią aluminiową (tak, żeby była zupełnie szczelna) i wsadzamy do żaroodpornego naczynia z wodą (jakieś 2 cm wody). Tym sposobem sernik pieczemy "w kąpieli wodnej", co podobno bardzo mu służy. Ser zmiksowany z resztą składników wylewamy na podpieczony spód i pieczemy najpierw w 250 stopniach przez 10 minut, po czym skręcamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy kolejne 100 minut. Po wyjęciu studzimy i mieszamy składniki na polewę, którą rozsmarowujemy po wierzchu. Następnie wsadzamy sernik na dobrych parę godzin (albo na noc) do lodówki. 

Sos:

Do podania można zrobić gorący sos wiśniowy (mrożone wiśnie powoli podgotować z cukrem na niskim ogniu przez jakieś 15 minut, aż lekko zgęstnieją).




środa, 23 kwietnia 2014

Słodki razowy chleb śniadaniowy na zakwasie





W ramach zdrowego i rozsądnego jedzenia próbuję od jakiegoś czasu jeść prawdziwe śniadania. Dopuszczalna jest wyłącznie wersja słodka (albo słodkawa), więc prosto nie jest. Ale jak się człowiek postara, to się czasem coś uda. Upiekłam sobie lekko słodki razowy chleb z suszonymi owocami. Perfekcyjny dla miłośników zakwasu. Można pociąć na cienkie kromki, zamrozić i odpiekać sobie po kromce w tosterze. A potem to już tylko trzeba posmarować taki gorący tost masłem i niebo w gębie, proszę pana.


Składniki:



200 g razowej mąki żytniej
300 g razowej mąki pszennej
500 ml płynnego zaczynu na razowej mące żytniej (przepis na zakwas tutaj)
garść siemienia
1 łyżka soli morskiej
4 łyżka wielokwiatowego miodu płynnego
1 łyżka cukru muscovado
10 śliwek suszonych, pociętych na kawałeczki
1 garść rodzynek
100 ml ciepłej wody

Wszystko należy wymieszać, wyrobić i dać mu wyrosnąć przez 3 godziny. Przełożyć do keksówki i dać mu wyrosnąć jeszcze godzinę.
Piekłam 35-40 minut w 230 stopniach. Po ostudzeniu większość bochenka pokroiłam na kromki, włożyłam między nie papier do pieczenia, zapakowałam po kilka do woreczków do zamrażania i zamroziłam. Odgrzewałam w tosterze i podawałam ze stopionym masłem.

Quiche z porami i wędzonym bekonem




Jakiekolwiek danie zawierające jednocześnie wędzony bekon, podsmażone pory i gruyere jest skazane na sukces, ale kruchy, maślany quiche z takim nadzieniem to już po prostu dekadencja. U nas podaje się go z dużą ilością mieszanej sałaty, najlepiej z dużą dawką rukoli, pomidorków koktajlowych, skropionej sosem vinaigrette.


Składniki:


250 ml creme fraiche
100 ml śmietanki 30%
3 duże jajka
200 g tartego gruyere
3 średnie pory
100 g wędzonego bekonu
świeżo zmielony czarny pieprz
szczypta startej gałki muszkatałowej
pół łyżeczki listków tymianku
oliwa i masło do podsmażania

kruchy spód


masło 175 g
mąka 350 g
sól
zimna woda
rozbite jajko do posmarowania


Ciasto robimy siekając mąkę z masłem, szybko zagniatamy i dodajemy tylko tyle wody, ile jest niezbędne, żeby się dało się z niego zrobić kulę. Zawijamy kulę z ciasta w folię i wsadzamy na pół godzinki do lodówki. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Ciastem wyklejamy blachę o średnicy 28 cm robiąc wysokie ranty i podpiekamy 15-20 minut. W trakcie pieczenia, gdy się podniesie to można je po 10- 15 minutach nakłuć widelcem, posmarować rozbitym jajkiem zalepiając dziury od widelca i wstawić do pieca na kolejne 5 minut.

Białe i jasno zielone części porów tniemy w plasterki i podsmażamy na niskim ogniu na oliwie. Pod koniec podsmażania, kiedy są już zazłocone i miękkie dodajemy łyżkę masła i jeszcze chwilkę dusimy na małym ogniu. Bekon podsmażamy na złoto i kroimy na niewielkie kawałki. Mieszamy w misce rozbite jajka, śmietanę, przyprawy i tarty ser, dodajemy pory i bekon i całość wylewamy na podpieczony spód. Pieczemy 30-40 minut, aż wierzch będzie ładnie przypieczony. Po wyjęciu z pieca quiche najlepiej jest odstawić na jakieś 10 minut nim zaczniemy go kroić.

Lemon curd czyli krem cytrynowy




Niedawno moja koleżanka Asia pochwaliła się zdjęciem swojego lemon curd, które było tak apetyczne, że sama też musiałam koniecznie go spróbować. Dostałam przepis (dziękuję!) i okazało się, że przy niewielkim w sumie wkładzie pracy otrzymuje się rewelacyjnie aromatyczny, słodko-kwaśny krem z przytupem. Został natychmiast zużyty jako nadzienie do francuskich makaroników i jako krem do kruchych babeczek.

Składniki: 


4 cytryny, wyciśnięty sok i starta skórka
4 jajka
120 g masła
450 g cukru


Wszystkie składniki mieszamy w misce. Miskę stawiamy na garnku z gotującą się wodą i mieszamy, aż masa zgęstnieje. Przecedzamy przez sitko i przelewamy do słoiczków. Można przechowywać w lodówce kilka dni. 


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Wielkanocne ciasto drożdżowe z kajmakiem



Propozycja na trochę słodszą i bardziej świąteczną wersję ciasta drożdżowego. Taka hybryda między babą wielkanocną a mazurkiem, która u nas jest przebojem śniadaniowym.


Składniki: 

(na jedną blachę 26 cm średnicy)

250 g mąki tortowej
1/4 szklanki drobnego cukru
1 jajko, 1 żółtko
1/4 szklanki mleka
5 g suszonych drożdży
cukier waniliowy
80 g roztopionego masła
1/4 łyżeczki soli
1/2 szklanki kajmaku (można dać trochę więcej)

Rozpuszczam drożdże w ciepłym mleku z łyżeczką cukru i łyżeczką mąki. Daję im chwilę, żeby zaczęły rosnąć. Mieszam razem mąkę, sól, drobny cukier, cukier waniliowy, jajka, żółtko i stopione masło. Dodaję mleko z drożdżami i wyrabiam ręką intensywnie przez jakieś 20 minut. Przykrywam wilgotną ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce na 40 minut- godzinę (zależy, jak szybko ciasto rośnie). Rozwałkowuję na dwa spore prostokąty. Każdy smaruję grubą warstwą kajmaku i zwijam w roladę wzdłuż długiego boku. Roladę tnę na plasterki grubości gdzieś 5 cm. Układam potem te plasterki na sztorc, czyli spiralką kajmakowa do góry w nasmarowanej masłem blasze. Ważne jest, żeby zostawić między nimi ze dwa, trzy centymetry przestrzeni, bo muszą jeszcze trochę wyrosnąć. Odstawiam ciasto w ciepłe miejsce na 40 minut (albo na godzinę) i jak widać, że ciasto wyrosło i połączyło się w jedną całość, to wstawiamy je do pieca na 180 stopni i pieczemy, aż patyczek wbity w środek będzie suchy (jakieś pół godziny).